Przejdź do treści

Energia i OZE

Biometan z Branic potrzebuje 20 km gazociągu. Zielony gaz trafia na barierę sieci

Biometan z Branic potrzebuje 20 km gazociągu. Zielony gaz trafia na barierę sieci Biometanownia w Branicach ma zostać połączona z krajowym systemem
KGRedakcja Gefmo
24 sierpnia 20265 min czytania
Udostępnij:fXin

Obraz wygenerowany przez AI

Biometanownia w Branicach ma zostać połączona z krajowym systemem przesyłowym prawie 20-kilometrowym gazociągiem. To może być precedens dla rynku zielonego gazu, ale jednocześnie pokazuje największą barierę tej branży: produkcja biometanu ma sens dopiero wtedy, gdy istnieje realna droga wprowadzenia go do sieci.

Projekt w Branicach

Planowana instalacja w Branicach ma produkować ponad 5 mln m sześc. biometanu rocznie, co odpowiada około 52,6 tys. MWh energii. Surowcem mają być głównie odpady i pozostałości z sektora rolno-spożywczego. Taki model wpisuje się w gospodarkę obiegu zamkniętego, bo lokalne odpady mogą zostać przetworzone w gaz o parametrach pozwalających na wykorzystanie w systemie gazowym.

Najważniejszy element projektu nie znajduje się jednak w samej instalacji fermentacyjnej. Kluczowe jest przyłączenie do systemu przesyłowego. Bez niego biometan pozostaje lokalnym paliwem o ograniczonym rynku zbytu. Z przyłączeniem może stać się pełnoprawnym zamiennikiem części gazu ziemnego w sieci.

Gazociąg jest sercem inwestycji

BZK Energy zawarła z TESGAS umowę dotyczącą zaprojektowania i budowy gazociągu, który ma połączyć Branice z systemem wysokiego ciśnienia w rejonie Kietrza. Rurociąg ma mieć prawie 20 km i pracować jako infrastruktura dedykowana dla biometanu. Wartość kontraktu wynosi 16,44 mln zł netto.

Zakres prac obejmuje nie tylko samą budowę. Potrzebna jest dokumentacja projektowa, uzgodnienia, decyzje, pozwolenia i prawa do dysponowania nieruchomościami. Termin zakończenia prac został powiązany z listopadem 2027 r. To pokazuje, że w biometanie czas inwestycji wyznaczają nie tylko komory fermentacyjne i oczyszczanie gazu, ale również administracja oraz dostęp do sieci.

Dlaczego 20 km ma tak duże znaczenie

Dystans bliski 20 km jest dla rynku ważnym sygnałem. W badaniach branżowych większość inwestorów za akceptowalną odległość przyłącza uważała nie więcej niż 5 km. Im dłuższy odcinek, tym wyższy koszt, więcej działek do uzgodnienia i większe ryzyko opóźnień. Branice pokazują więc, że pierwsze projekty mogą wymagać dłuższej infrastruktury niż zakładały proste modele biznesowe.

To nie znaczy, że długie przyłącza będą standardem. Może się okazać, że część inwestycji powstanie bliżej sieci, część będzie korzystać z lokalnej dystrybucji, a część wybierze inne formy zagospodarowania gazu. Precedens jest jednak ważny, bo sprawdza, czy projekt biometanowy może udźwignąć koszt infrastruktury, gdy odległość od sieci przestaje być symboliczna.

Biometan to nie zwykły biogaz

Biogaz może być spalany lokalnie w kogeneracji i produkować prąd oraz ciepło. Biometan wymaga oczyszczenia do jakości, która pozwala traktować go podobnie jak gaz ziemny. Dzięki temu może trafić do sieci, do odbiorców przemysłowych, transportu albo systemów ciepłowniczych, jeżeli spełnia wymagania techniczne i jakościowe.

Ta różnica jest podstawą całej ekonomiki. Instalacja biogazowa może działać blisko gospodarstwa lub zakładu przetwórczego. Biometanownia, która chce wejść do sieci, musi rozwiązać problem przyłączenia, pomiaru, jakości gazu i odpowiedzialności za stabilną dostawę. Dlatego rurociąg w Branicach jest tak istotny dla całego rynku.

Rynek dopiero startuje

Polska ma dużą bazę instalacji biogazowych, ale produkcja biometanu dopiero się rozpędza. W rejestrach znajduje się ponad 200 rolniczych instalacji biogazowych, lecz tylko niewielka część deklaruje produkcję biometanu. Pierwsze wprowadzenie biometanu do sieci dystrybucyjnej nastąpiło w 2025 r., a bezpośrednie połączenie z systemem przesyłowym ma być kolejnym etapem.

To wyjaśnia, dlaczego pojedynczy projekt ma znaczenie większe niż jego roczna produkcja. Rynek potrzebuje przykładów, na których można sprawdzić procedury, koszty, odpowiedzialność za jakość gazu i sposób rozliczeń. Dopiero po takich projektach banki, samorządy i inwestorzy będą mogły lepiej ocenić ryzyko kolejnych instalacji.

Potencjał surowcowy jest większy niż obecna produkcja, ale między potencjałem a gazem w sieci leży długa lista warunków. Potrzebne są stabilne dostawy substratów, akceptacja lokalna, odbiór pofermentu, finansowanie instalacji oczyszczania gazu i punkt, w którym system może przyjąć produkt końcowy. To sprawia, że biometan będzie rozwijał się wolniej niż fotowoltaika dachowa, ale może dawać energię bardziej przewidywalną i użyteczną dla przemysłu.

Dodatkowe produkty mogą poprawić rachunek

Projekt w Branicach nie ogranicza się do samego gazu. W planach pojawia się także produkcja płynnego dwutlenku węgla o jakości spożywczej oraz znaczna ilość pofermentu. To ważne, bo w biometanie opłacalność zależy nie tylko od ceny gazu, ale też od tego, czy inwestor potrafi zagospodarować produkty uboczne.

Poferment może wrócić do rolnictwa jako nawóz, jeżeli spełnia wymagania jakościowe i logistyczne. Dwutlenek węgla może znaleźć odbiorców w przemyśle spożywczym lub innych branżach. Takie dodatkowe strumienie przychodów nie usuwają bariery sieciowej, ale mogą poprawić odporność finansową projektu.

Co musi zadziałać po stronie państwa i rynku

Dla branży najważniejsze są proste i przewidywalne reguły przyłączania. Inwestor musi wiedzieć, kto płaci za infrastrukturę, jak długo trwają uzgodnienia, jakie parametry gazu są wymagane i czy istnieje realna ścieżka rozliczania biometanu w sieci. Bez tego projekty będą zatrzymywać się na analizach, nawet jeśli surowiec i lokalizacja wydają się atrakcyjne.

Znaczenie mogą mieć także rozwiązania pośrednie, w tym dostarczanie biometanu jako sprężonego Bio-CNG, lokalne wykorzystanie gazu albo modele współpracy kilku instalacji z jednym punktem odbioru. Nie każda biometanownia będzie miała własny długi gazociąg. Rynek będzie potrzebował kilku modeli technicznych, bo rolnictwo, przemysł spożywczy i sieć gazowa są rozmieszczone nierówno.

Równie ważne będzie uporządkowanie zachęt ekonomicznych. Jeżeli zielony gaz ma konkurować z gazem ziemnym, inwestorzy potrzebują czytelnego systemu certyfikatów, długoterminowych umów odbioru albo innych mechanizmów, które zmniejszą ryzyko pierwszych projektów. Bez tego nawet dobre lokalizacje mogą czekać, aż ktoś inny jako pierwszy sprawdzi koszt przyłączenia, jakość gazu i reakcję odbiorców.

Wniosek

Branice mogą stać się dla biometanu tym, czym pierwsze duże farmy były dla fotowoltaiki i wiatru: praktycznym testem rynku. Najważniejsza lekcja jest prosta. Sama produkcja zielonego gazu nie wystarczy, jeżeli nie ma gdzie go wprowadzić. Przyszłość biometanu w Polsce zależy od tego, czy sieć, procedury i finansowanie przyłączy nadążą za potencjałem rolnictwa i przemysłu spożywczego.

Transparentność redakcji

Źródła i weryfikacja

  • GLOBENERGIA
  • BZK Energy
  • TESGAS