Przejdź do treści

Energia i OZE

Pellet drożeje przed zimą a większy import bez konkretów nie gwarantuje niższych cen

Pellet drzewny wysypujący się z worka w magazynie, z ciężarówką na zaśnieżonym placu w tle.
RGRedakcja Gefmo
7 września 20265 min czytania
Udostępnij:fXin

Obraz wygenerowany przez AI

Pellet drożeje przed zimą a większy import bez konkretów nie gwarantuje niższych cen

Ceny pelletu pozostają wyższe niż rok temu, a w części ofert na początku września dochodziły do około 2400 zł za tonę. Minister energii zapowiedział zwiększanie podaży i prace nad większym importem, lecz nie wskazał krajów, wolumenu ani terminów dostaw. Dla gospodarstw ogrzewających domy pelletem oznacza to, że przed sezonem nadal trzeba liczyć się z dużą niepewnością cenową.

Regionalne ceny pokazują silną presję przed sezonem

Dane ofertowe gromadzone na rządowej platformie pokazywały od 1733 zł za tonę w Wielkopolsce w czerwcu do około 2400 zł w województwie łódzkim na początku września. Te wartości dotyczą różnych miejsc i momentów, dlatego nie tworzą jednej ogólnopolskiej średniej. Pokazują jednak, że w wielu regionach nie nastąpił typowy letni spadek, na który liczyli właściciele kotłów.

Certyfikowany pellet klasy A1 miał kosztować w detalu o około 20–30 proc. więcej niż w czerwcu 2025 roku, przy jeszcze większych różnicach zależnych od producenta i kanału sprzedaży. Cena worka nie jest jedynym kryterium. Na roczny koszt ogrzewania wpływają również kaloryczność, wilgotność, zawartość popiołu, sprawność kotła oraz zapotrzebowanie budynku na ciepło.

Popyt urósł szybciej niż krajowa podaż

W Polsce z kotłów na pellet i drewno korzysta około 450 tys. gospodarstw domowych, o ponad 90 tys. więcej niż w 2023 roku. Dodatkowy popyt tworzyły programy wymiany źródeł ciepła. W 2025 roku około 77 proc. wniosków dotyczących takiej wymiany w programie Czyste Powietrze odnosiło się do kotłów na pellet i drewno.

Liczba urządzeń może rosnąć szybciej niż zdolność tartaków i producentów do dostarczania surowca odpowiedniej jakości. Pellet A1 powstaje przede wszystkim z trocin i pozostałości czystego drewna. Gdy maleje dostępność tego materiału albo rośnie jego cena, producenci paliwa nie mogą szybko zwiększyć wolumenu bez pogorszenia jakości lub sprowadzenia surowca z innych kierunków.

UOKiK nie znalazł zmowy cenowej

Analiza rynku nie wykazała praktyk ograniczających konkurencję przy sprzedaży pelletu. Wzrost cen został oceniony jako problem systemowy wynikający z niedopasowania podaży do realnego popytu. To istotne, ponieważ urząd antymonopolowy może reagować na porozumienia przedsiębiorców lub nadużywanie pozycji dominującej, ale nie ustala administracyjnie ceny zwykłego towaru.

Brak zmowy nie oznacza, że rynek działa bez problemów. Wysoka cena może powstać legalnie, gdy wielu klientów konkuruje o ograniczoną ilość paliwa. Rozwiązanie wymaga wtedy zwiększenia podaży, ograniczenia części popytu, rozwoju zamienników albo wsparcia najbardziej obciążonych gospodarstw. Kontrola sprzedawców sama nie stworzy dodatkowych ton pelletu.

Import może zwiększyć podaż, ale potrzebuje konkretów

Minister energii zapowiedział działania nad zwiększeniem podaży i przepustowości importu. Wskazał przy tym, że wcześniejszy rynek wschodni został ograniczony: kierunek białoruski jest zablokowany, a ukraińskie zdolności produkcyjne ucierpiały wskutek wojny. Z tej wypowiedzi nie wynika plan wznowienia dostaw z Białorusi.

Aby ocenić wpływ importu na ceny, trzeba znać państwo pochodzenia, ilość paliwa, harmonogram, jakość i koszt transportu. Dostawa docierająca po szczycie sezonu nie rozwiąże problemu zimowych zakupów. Importowany pellet musi też spełniać krajowe wymagania jakościowe i być zgodny z parametrami urządzenia. Tańszy produkt, który powoduje spieki, awarie albo wyższą emisję, może zwiększyć rzeczywisty koszt ogrzewania.

Domy i ciepłownie konkurują o część tych samych surowców

Gospodarstwa domowe kupują głównie pellet drzewny wysokiej jakości, natomiast energetyka i ciepłownictwo mogą wykorzystywać pellet techniczny, zrębki oraz inne pozostałości. Nie są to identyczne produkty. Konkurencja może jednak pojawiać się wcześniej, na poziomie trocin, wiórów, zrębków i pozostałości z przemysłu drzewnego.

Dlatego samo wydzielenie segmentu A1 nie rozwiązuje problemu dostępności biomasy. Jeśli wiele branż zwiększa zapotrzebowanie na ograniczoną pulę surowca, jego cena rośnie jeszcze przed wytworzeniem gotowego paliwa. Polityka państwa musi uwzględniać cały łańcuch, od sprzedaży drewna i pracy tartaków po produkcję, transport i detal.

Agropellet nie zastąpi szybko paliwa A1

Pellet z pozostałości rolniczych może w przyszłości poszerzyć bazę paliwową i zmniejszyć presję na drewno. Nie każdy domowy kocioł jest jednak przystosowany do jego spalania. Inny skład paliwa może oznaczać więcej popiołu, ryzyko spieków i odmienne wymagania dla palnika oraz czyszczenia urządzenia.

Rozwój tego rynku wymaga norm jakości, urządzeń dopuszczonych do pracy z konkretnym paliwem i jasnych zasad programów wsparcia. Właściciel kotła nie powinien samodzielnie zmieniać rodzaju pelletu tylko dlatego, że produkt jest tańszy. Najpierw trzeba sprawdzić instrukcję urządzenia, warunki gwarancji i parametry paliwa. Agropellet może być częścią długofalowego rozwiązania, ale nie jest pewnym ratunkiem na najbliższe tygodnie.

Jak ograniczyć ryzyko przy zakupie na zimę

Gospodarstwo powinno zacząć od zużycia z poprzedniego sezonu i stanu zapasu, a nie od medialnej prognozy ceny. Przy porównywaniu ofert warto przeliczyć koszt dostawy, masę pojedynczego worka i parametry jakościowe. Faktura, oznaczenie producenta i deklarowane właściwości paliwa ułatwiają reklamację oraz ocenę, czy produkt odpowiada wymaganiom kotła.

Duży zapas zmniejsza ryzyko braku paliwa, ale zamraża pieniądze i wymaga suchego miejsca. Zakup bez sprawdzenia jakości może przenieść problem z ceny na awaryjność urządzenia. Rozsądne jest podzielenie decyzji na potrzeby pewne i rezerwę, jeśli gospodarstwo ma warunki magazynowania. Nie ma jednak podstaw, by zakładać, że sama zapowiedź importu szybko obniży ceny w każdym regionie.

Czego oczekiwać od rządu i rynku

Najważniejsze będą dane o zakontraktowanych ilościach, krajach pochodzenia i terminach dotarcia paliwa do sprzedaży. Potrzebna jest również informacja, w jaki sposób państwo zamierza zwiększać krajową podaż surowca i czy planuje działania wobec zużycia biomasy w energetyce oraz ciepłownictwie. Bez tych parametrów zapowiedź importu pozostaje kierunkiem działania, a nie rozwiązaniem policzalnym dla gospodarstwa.

Rynek powinien równolegle poprawiać przejrzystość cen i jakości. Porównywalne dane regionalne pomagają oddzielić pojedynczą drogą ofertę od trwałego trendu. Konsument potrzebuje informacji o cenie końcowej z dostawą oraz o klasie paliwa, a administracja — regularnych danych o produkcji, zapasach, imporcie i liczbie działających kotłów.

Wniosek

Wysokie ceny pelletu wynikają przede wszystkim z szybkiego wzrostu popytu i ograniczonej podaży surowca. Zapowiedziany większy import może złagodzić napięcie, lecz jego wpływu nie da się ocenić bez krajów dostaw, ilości, jakości i harmonogramu.

Właściciele kotłów powinni planować zakupy na podstawie własnego zużycia i parametrów paliwa, a nie oczekiwania na automatyczny spadek cen. Dla państwa najważniejszym zadaniem jest przedstawienie mierzalnego planu podaży przed szczytem sezonu grzewczego.

Transparentność redakcji

Źródła i weryfikacja

  • Ministerstwo Energii
  • Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
  • GLOBENERGIA