Spis treści
- Co jest dziś na stole
- Dlaczego potrzebna jest ustawa
- Najważniejszy warunek: sprawa karna
- Fundusz ma iść po pieniądze do wykonawcy
- Skala jest większa niż pojedyncze historie
- Kogo projekt może nie objąć
- Nowe Czyste Powietrze ma chronić przed powtórką
- Samorządy nadal widzą zator
- Co powinien zrobić poszkodowany właściciel domu
- Wniosek
- Źródła
Projekt ustawy pomocowej dla poszkodowanych beneficjentów programu Czyste Powietrze pozostaje jednym z najważniejszych testów naprawy systemu dotacji. Na 11 sierpnia 2026 r. najnowszy potwierdzony stan jest taki: projekt UD346 jest w rządowym wykazie, po lipcowym etapie prac ma trafić pod decyzję Rady Ministrów w III kwartale. Dla właścicieli domów kluczowe będzie to, czy państwo rzeczywiście przeniesie ciężar dochodzenia pieniędzy z oszukanych rodzin na nierzetelnych wykonawców.
Co jest dziś na stole
Projekt dotyczy osób fizycznych, które zawarły umowy w programie Czyste Powietrze i zostały poszkodowane przy realizacji inwestycji. Chodzi o sytuacje, w których wykonawca pobrał zaliczkę, działał przez pełnomocnika, składał dokumenty bez realnej zgody beneficjenta, poświadczał nieprawdę albo nie wykonał prac w terminie. W dotychczasowym układzie to właściciel domu pozostawał stroną umowy z wojewódzkim funduszem ochrony środowiska, więc wezwanie do zwrotu dotacji trafiało do niego, nawet gdy problem powstał po stronie firmy.
Nowa ustawa ma zmienić tę logikę. Jeżeli sprawa spełni warunki opisane w projekcie, działania funduszu wobec beneficjenta mają zostać zawieszone, a pieniądze mają być dochodzone od wykonawcy. To rozwiązanie nie kończy automatycznie wszystkich sporów, ale może dać poszkodowanym najważniejszą rzecz: czas i ochronę przed natychmiastowym ciężarem finansowym.
Dlaczego potrzebna jest ustawa
Problem nie mieści się już w zwykłej procedurze reklamacyjnej. Czyste Powietrze działało przez lata w modelu, w którym część beneficjentów, zwłaszcza uboższych i mniej doświadczonych w sprawach urzędowych, była zależna od wykonawców oraz pełnomocników. Przy prefinansowaniu pieniądze mogły trafić bezpośrednio do firmy, a właściciel domu zostawał z niedokończonym remontem, dokumentami do rozliczenia i ryzykiem zwrotu środków.
Bez nowych przepisów fundusze mają ograniczone narzędzia. Mogą oceniać rozliczenie, żądać wyjaśnień i wzywać do zwrotu dotacji, ale nie mają prostego mechanizmu ustawowego, który pozwalałby od razu zawiesić roszczenia wobec poszkodowanego beneficjenta oraz wejść mocniej w spór z wykonawcą. Ustawa ma więc domknąć lukę między formalną odpowiedzialnością z umowy a faktycznym źródłem szkody.
Najważniejszy warunek: sprawa karna
Projekt nie działa na podstawie samego oświadczenia, że firma była nierzetelna. Kluczowe ma być złożenie zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa albo wszczęcie postępowania karnego z urzędu. Dopiero taki krok tworzy podstawę do zawieszenia działań wojewódzkiego funduszu wobec właściciela domu. W praktyce oznacza to, że poszkodowany nie powinien odkładać dokumentów do szuflady, tylko zebrać umowy, faktury, pełnomocnictwa, korespondencję i potwierdzenia płatności.
Zawieszenie ma następować po spełnieniu ustawowych przesłanek, a nie po uznaniowej ocenie urzędnika. To ważne, bo ogranicza ryzyko różnej praktyki między województwami. Dla beneficjenta oznacza to jednak także formalny próg wejścia. Sama trudna sytuacja finansowa albo konflikt z ekipą remontową nie wystarczą, jeżeli nie zostanie uruchomiona ścieżka przewidziana w przepisach.
Fundusz ma iść po pieniądze do wykonawcy
Największa zmiana dotyczy kierunku dochodzenia należności. Jeżeli brak realizacji prac wynika z nieuczciwego działania wykonawcy, fundusz ma dostać narzędzia do dochodzenia zwrotu bezpośrednio od tej firmy. Wojewódzki fundusz ma też uzyskać silniejszą pozycję w postępowaniu karnym, tak aby obok beneficjenta mógł występować jako podmiot pokrzywdzony i domagać się naprawienia szkody.
Jeżeli pieniędzy nie uda się odzyskać od sprawcy, projekt przewiduje mechanizm pokrycia niezwróconej kwoty ze środków pozostających w dyspozycji NFOŚiGW. To najdalej idąca część rozwiązania, bo państwo przejmuje ryzyko finansowe dopiero na końcu ścieżki, po próbie odzyskania pieniędzy od wykonawcy. Beneficjent nie dostaje więc wolnej ręki w rozliczeniu inwestycji, ale przestaje być pierwszym i jedynym adresem dla żądania zwrotu w sprawach oszustw.
Skala jest większa niż pojedyncze historie
Szacowana wartość umów, w których mogło dojść do oszustw, sięga maksymalnie 280 mln zł z odsetkami. Wartość netto tych spraw to około 200 mln zł. Resort klimatu ma wiedzę o ponad 600 postępowaniach prowadzonych przez organy ścigania, ale liczba poszkodowanych właścicieli domów może być wyższa, bo jedna sprawa karna bywa związana z kilkoma umowami i jednym wykonawcą działającym wobec wielu osób.
To pokazuje, dlaczego ustawa jest politycznie i społecznie wrażliwa. Dla budżetu państwa 280 mln zł nie jest kwotą systemowo przełomową. Dla gospodarstwa domowego wezwanie do zwrotu kilkudziesięciu lub kilkuset tysięcy złotych może oznaczać utratę płynności, spiralę długu i dom pozostawiony w gorszym stanie niż przed remontem. Właśnie ta asymetria wymusiła osobne rozwiązanie ustawowe.
Kogo projekt może nie objąć
Ograniczenie zakresu ustawy będzie jednym z najbardziej spornych punktów. Projekt koncentruje się na skutkach finansowych wcześniejszych umów finansowanych z KPO i FEnIKS, czyli przede wszystkim na sprawach sprzed reformy programu i przed wnioskami składanymi do 28 listopada 2024 r. Nowa odsłona programu, uruchomiona 31 marca 2025 r. i finansowana z Funduszu Modernizacyjnego, została zaprojektowana z dodatkowymi zabezpieczeniami.
To rozróżnienie ma uzasadnienie systemowe, ale dla części ludzi może być trudne do zaakceptowania. Poszkodowany beneficjent patrzy na niedokończony remont i wezwanie z funduszu, a nie na źródło finansowania programu. Dlatego w praktyce bardzo ważne będą przepisy przejściowe, instrukcje dla wojewódzkich funduszy i jasne komunikaty, które sprawy kwalifikują się do ustawowej ochrony, a które będą rozpatrywane innymi narzędziami.
Nowe Czyste Powietrze ma chronić przed powtórką
Od marca 2025 r. program działa już na innych zasadach. Przy prefinansowaniu obowiązkowa jest ścieżka operatorska, w której uczestniczą gminy oraz wojewódzkie fundusze. Beneficjent nie powinien być zostawiony sam przy wyborze zakresu prac, wykonawcy, audytu, dokumentów i rozliczenia. Wniosek o zaliczkę wymaga większej kontroli, a podpis beneficjenta ma być składany przy wiedzy i udziale operatora.
Od 20 lipca 2026 r. doszły kolejne korekty programu: łatwiejszy dostęp w części przypadków własnościowych, wyższe maksymalne wsparcie na wybrane prace termomodernizacyjne, więcej czasu na realizację prac objętych zaliczką oraz uproszczenia dokumentacyjne. Te zmiany mogą pomóc nowym wnioskodawcom, ale nie rozwiązują automatycznie problemu starych sporów. Do tego potrzebna jest ustawa pomocowa.
Samorządy nadal widzą zator
Tłem dla ustawy jest spadek zaufania do programu. W badaniu obejmującym 1469 gmin pozytywnie obecną odsłonę oceniła tylko jedna czwarta samorządów, a 34 proc. wystawiło ocenę negatywną. Aż 82 proc. gmin zauważyło spadek zainteresowania mieszkańców po wznowieniu programu. Najczęściej wskazywane bariery to długi czas oczekiwania na zwrot kosztów, wymóg kompleksowej termomodernizacji oraz konieczność wcześniejszego opłacenia audytu energetycznego.
To ważne, bo ustawa dla poszkodowanych może naprawić tylko jedną część problemu. Jeżeli mieszkańcy będą bali się, że dotacja oznacza wielomiesięczną procedurę, ryzyko kontroli i spór z wykonawcą, nawet najlepszy mechanizm pomocowy nie przywróci pełnego tempa wymiany kopciuchów. Program potrzebuje równocześnie ochrony przed nadużyciami i prostszej ścieżki dla uczciwych beneficjentów.
Co powinien zrobić poszkodowany właściciel domu
Najważniejsze jest zabezpieczenie dokumentów. Warto zebrać umowę z wykonawcą, umowę z funduszem, pełnomocnictwa, faktury, protokoły, zdjęcia z budowy, korespondencję, potwierdzenia przelewów i informacje o zaliczkach. Jeżeli pojawia się podejrzenie przestępstwa, sprawę trzeba zgłosić policji albo prokuraturze. Po wszczęciu odpowiedniej ścieżki należy skontaktować się z wojewódzkim funduszem i pilnować terminów w korespondencji.
Osoby, które nie mieszczą się w mechanizmie oszustwa wykonawcy, ale mają problem ze spłatą należności wobec funduszu, powinny obserwować drugi element projektu. Przepisy mają umożliwić umarzanie albo rozkładanie na raty należności cywilnoprawnych w trudnych sytuacjach życiowych. To nie jest taka sama ochrona jak przy oszustwie, ale może być ważna dla rodzin, które nie są w stanie jednorazowo zwrócić dużej kwoty.
Wniosek
Ustawa pomocowa dla poszkodowanych w Czystym Powietrzu jest potrzebna, bo naprawia najbardziej rażącą niesprawiedliwość: sytuację, w której właściciel domu zostaje sam z rachunkiem za cudze oszustwo. Jej skuteczność będzie jednak zależała od trzech rzeczy: szybkiego przyjęcia przez rząd, jasnych kryteriów dla funduszy oraz sprawnego połączenia procedury dotacyjnej ze sprawami karnymi.
Na 11 sierpnia 2026 r. nie ma jeszcze obowiązującej ustawy. Jest projekt, zapowiedź przyjęcia w III kwartale i rosnąca presja, by oszukani beneficjenci przestali być pierwszym celem roszczeń. Jeżeli rząd chce odbudować zaufanie do Czystego Powietrza, ten projekt musi przejść z etapu obietnicy do praktycznej ochrony ludzi, którzy mieli ocieplić dom, a zostali z długiem i niedokończoną inwestycją.
Źródła i weryfikacja
- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
- Ministerstwo Klimatu i Środowiska
- NFOŚiGW
- RMF24

