Do 8 września 2026 r. trwa nabór dla operatorów programów akceleracyjnych DeepTech Goes Dual. Dofinansowanie jednego projektu ma wynosić od 10 do 15 mln zł, a maksymalny poziom wsparcia sięga 100 proc. kosztów kwalifikowanych. To nie jest klasyczna dotacja dla pojedynczego startupu, lecz konkurs dla podmiotów, które mają zbudować profesjonalne programy rozwoju technologii o potencjale cywilnym i obronnym.
Na czym polega nabór
DeepTech Goes Dual jest częścią szerszego działania akceleracyjnego dla startupów. W tym naborze pieniądze trafiają do operatorów, czyli instytucji, które mają zaprojektować i prowadzić programy akceleracji. O środki mogą ubiegać się podmioty działające na rzecz innowacyjności, prowadzące działalność w Polsce i wpisane do odpowiedniego rejestru.
W praktyce chodzi o organizacje, które potrafią połączyć młode firmy technologiczne z mentorami, ekspertami, odbiorcami technologii i rynkiem. W katalogu potencjalnych operatorów mieszczą się m.in. centra transferu technologii, centra innowacji, inkubatory, parki technologiczne i akademickie inkubatory przedsiębiorczości.
Dlaczego pieniądze idą do operatorów
Dotacja od 10 do 15 mln zł nie jest przelewem dla jednego startupu. To budżet na zorganizowanie programu, w którym startupy otrzymają granty, mentoring, usługi wsparcia i dostęp do kompetencji potrzebnych do wejścia na rynek. Taki model ma sens tam, gdzie sama technologia jest trudna, a proces komercjalizacji wymaga wielu partnerów.
Deep tech rzadko rozwija się tak szybko jak prosta aplikacja cyfrowa. Projekty sprzętowe, obronne, kosmiczne, materiałowe, medyczne, przemysłowe czy związane z cyberbezpieczeństwem potrzebują testów, certyfikacji, kontaktu z odbiorcą i często dłuższej ścieżki dopuszczenia do realnego użycia. Akcelerator ma skrócić tę drogę i zmniejszyć ryzyko błędów.
Czym jest dual-use
Technologie podwójnego zastosowania to rozwiązania, które mogą działać jednocześnie na rynku cywilnym i w obszarze bezpieczeństwa. Przykładem mogą być systemy wykrywania zagrożeń, drony, sensory, technologie komunikacyjne, rozwiązania logistyczne, oprogramowanie do analizy danych czy narzędzia odporności infrastruktury.
Taki kierunek zyskuje znaczenie, bo granica między gospodarką a bezpieczeństwem jest coraz mniej wyraźna. Firmy cywilne budują technologie, które mogą wzmacniać wojsko, służby, ochronę infrastruktury krytycznej i przemysł. Jednocześnie wymagania sektora bezpieczeństwa wymuszają wyższą jakość, odporność i niezawodność produktów.
Co może finansować projekt
Dofinansowanie może objąć koszty prowadzenia programu akceleracyjnego, wynagrodzenia zespołu, działania informacyjno-promocyjne, koszty pośrednie oraz wsparcie dla startupów. Wsparcie dla młodych firm obejmuje nie tylko granty, ale także mentoring i bezpłatne usługi świadczone przez akcelerator.
To ważne, bo startupy deep tech często potrzebują czegoś więcej niż pieniędzy. Potrzebują dostępu do ekspertów technicznych, prawników, specjalistów od zamówień, ochrony własności intelektualnej, regulacji i kontaktu z potencjalnymi odbiorcami. Dobrze zaprojektowany operator powinien zbudować cały ekosystem, a nie tylko rozdać małe granty.
Kto ma największe szanse
Najmocniejszą pozycję będą miały organizacje z doświadczeniem w pracy ze startupami technologicznymi i realnymi partnerstwami. Wniosek operatora powinien pokazywać, że program nie jest tylko cyklem warsztatów, ale ścieżką od diagnozy technologii do testów, kontaktu z rynkiem i przygotowania do wdrożeń.
Znaczenie będą miały także kompetencje dual-use. Operator powinien rozumieć specyfikę produktów, które mogą trafić zarówno do firm cywilnych, jak i do odbiorców związanych z bezpieczeństwem. W takim obszarze liczy się nie tylko innowacyjność, ale też odporność, zgodność z przepisami, kontrola dostępu do informacji i wiarygodność partnerów.
Ryzyka dla akceleratorów
Pierwszym ryzykiem jest zbyt ogólny program. Deep tech i dual-use nie wybaczają podejścia opartego wyłącznie na pitch deckach, ogólnych mentorach i wydarzeniach networkingowych. Startupy potrzebują konkretnych testów, branżowych ekspertów i dostępu do problemów, które mają realnych właścicieli.
Drugim ryzykiem jest brak ścieżki po akceleracji. Program może dobrze wyglądać na papierze, ale jeżeli startup po kilku miesiącach nie ma klienta, partnera pilotażowego, inwestora albo planu certyfikacji, efekt będzie słaby. Operator powinien pokazać, co wydarzy się po zakończeniu wsparcia.
Dlaczego to temat ważny dla gospodarki
Polska potrzebuje więcej firm, które nie tylko tworzą usługi, ale budują trudne technologie. Deep tech może dawać większą odporność przemysłową, własność intelektualną, lepszą pozycję w łańcuchach dostaw i wyższą wartość dodaną. W obszarze dual-use dochodzi do tego wymiar bezpieczeństwa państwa.
Jeżeli programy akceleracyjne będą dobrze prowadzone, mogą stać się pomostem między nauką, przemysłem, startupami i administracją. Jeżeli będą słabe, skończą jako kosztowna administracja grantowa. Stawka jest więc większa niż jedna lista projektów wybranych do dofinansowania.
Wniosek
DeepTech Goes Dual jest ciekawym sygnałem: państwo i fundusze europejskie chcą wzmacniać nie tylko same startupy, ale też instytucje, które potrafią je profesjonalnie rozwijać. Minimalne 10 mln zł i maksymalne 15 mln zł dla operatora to duża odpowiedzialność.
Najlepsze projekty będą te, które połączą granty z realnym dostępem do odbiorców technologii, testów, ekspertów i rynku. W dual-use nie wygrają programy najbardziej efektowne marketingowo, lecz te, które doprowadzą startupy do praktycznych wdrożeń.
Źródła i weryfikacja
- Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki

