Zatrzymanie Macieja Świrskiego przez CBA przenosi sprawę Polskiej Fundacji Narodowej z poziomu politycznego sporu na poziom konkretnych czynności procesowych. Chodzi o kampanię „Sprawiedliwe Sądy” z 2017 r. i podejrzenie wyrządzenia fundacji szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Na tym etapie trzeba jednak wyraźnie oddzielić samo zatrzymanie od przesądzenia winy: obowiązuje domniemanie niewinności, a o odpowiedzialności karnej może zdecydować dopiero sąd.
To ważna informacja proceduralna. Samo zatrzymanie oznacza, że śledczy chcą wykonać określone czynności z udziałem zatrzymanych, ale nie jest równoznaczne ani z aktem oskarżenia, ani z wyrokiem. Dopiero ewentualne zarzuty, środki zapobiegawcze i późniejsza decyzja prokuratury pokażą, jak mocny materiał dowodowy zgromadzono w tej sprawie.
Prokuratura Regionalna w Rzeszowie już wcześniej informowała, że prowadzi postępowanie dotyczące nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu PFN w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2017 r. Wątpliwości dotyczą finansowania kampanii medialnej „Sprawiedliwe Sądy”, za którą fundacja miała ponieść szkodę nie mniejszą niż 8 428 542,74 zł.
W komunikacie prokuratury wskazano art
W komunikacie prokuratury wskazano art. 296 par. 3 kodeksu karnego, czyli typ kwalifikowany przestępstwa działania na szkodę podmiotu, którym dana osoba jest zobowiązana się zajmować. Śledztwo zostało wszczęte w czerwcu 2024 r., a po przejęciu przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie powierzono je rzeszowskiej delegaturze CBA.
Kampania „Sprawiedliwe Sądy” była jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów PFN. Formalnie fundacja miała promować wizerunek Polski, także za granicą, a w praktyce kampania wspierała przekaz polityczny dotyczący reformy sądownictwa prowadzonej przez obóz Zjednoczonej Prawicy. Już w 2018 r. sąd stwierdził, że działania fundacji przy finansowaniu tej akcji były niezgodne z jej celami statutowymi, choć wtedy nie przesądzono naruszenia prawa karnego.
To rozróżnienie jest kluczowe. Spór o zgodność kampanii ze statutem PFN i spór o odpowiedzialność karną za wydanie pieniędzy to nie to samo. Dzisiejsze czynności CBA dotyczą tego drugiego poziomu: czy osoby zarządzające fundacją mogły działać na jej szkodę, finansując projekt o charakterze politycznym ze środków fundacji zasilanej przez spółki Skarbu Państwa.
Sprawa PFN nakłada się na wcześniejszy konflikt wokół Świrskiego jako szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W 2025 r. Sejm zgodził się na pociągnięcie go do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu, zarzucając mu m.in. blokowanie środków abonamentowych dla mediów publicznych i działania wobec nadawców prywatnych. Świrski te zarzuty odrzucał, przedstawiając je jako polityczny atak na KRRiT.
Dzisiejsze zatrzymanie nie dotyczy jednak bezpośrednio decyzji podejmowanych
Dzisiejsze zatrzymanie nie dotyczy jednak bezpośrednio decyzji podejmowanych w KRRiT, lecz wcześniejszej działalności w Polskiej Fundacji Narodowej. To istotne, bo mieszanie tych dwóch wątków może tworzyć fałszywy obraz jednej sprawy. Politycznie oba tematy obciążają tę samą osobę, ale prawnie dotyczą różnych instytucji, różnych okresów i różnych podstaw odpowiedzialności.
Po zatrzymaniu kluczowe będą decyzje Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Jeśli prokurator przedstawi zarzuty, trzeba będzie patrzeć na ich dokładną treść, kwalifikację prawną i ewentualne środki zapobiegawcze. Jeśli materiał nie uzasadni dalszych kroków, zatrzymanie może okazać się głośną, ale ograniczoną czynnością śledczą.
Sprawa ma duży ciężar publiczny, bo dotyczy pieniędzy wydawanych przez fundację zbudowaną ze środków spółek Skarbu Państwa oraz kampanii, która od początku była postrzegana jako element politycznej walki o sądy. Właśnie dlatego prokuratura powinna działać maksymalnie przejrzyście: ani medialny rozgłos, ani wieloletnie kontrowersje wokół PFN nie zastępują dowodów.
Wniosek
Zatrzymanie Macieja Świrskiego jest mocnym sygnałem, że państwo wraca do rozliczania sposobu, w jaki Polska Fundacja Narodowa wydawała pieniądze w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy. Nie przesądza jednak finału sprawy. Jeśli śledczy udowodnią, że kampania „Sprawiedliwe Sądy” była nie tylko politycznie kontrowersyjna, ale także prawnie szkodliwa dla fundacji, będzie to jedna z ważniejszych spraw dotyczących finansowania propagandy publicznymi pieniędzmi. Jeśli nie, zatrzymanie zostanie zapamiętane głównie jako spektakularny element polityczno-prawnego sporu. Na dziś najuczciwsza ocena jest więc ostrożna: sprawa jest poważna, kwoty są konkretne, ale rozstrzygnięcie dopiero przed nami.

