Spis treści
- Dolar blisko dwumiesięcznego szczytu po wzroście cen ropy
- Wrzesień może być najlepszym miesiącem dolara od czerwca
- Droga ropa komplikuje walkę z inflacją
- Fed dopiero co podniósł stopy do 3,75-4 proc.
- PCE i rynek pracy będą najważniejszym testem
- Silniejszy dolar podnosi koszt importowanych surowców
- Dla złotego liczy się także reakcja europejskich banków
- Firmy powinny rozdzielić trzy rodzaje ryzyka
- Wniosek
- Źródła
Dolar blisko dwumiesięcznego szczytu po wzroście cen ropy
Indeks dolara utrzymywał się 28 września w pobliżu 101,15 pkt, a amerykańska waluta zyskiwała wobec euro i funta. Droga ropa zwiększyła obawy o inflację zaledwie kilkanaście dni po podwyżce stóp przez Rezerwę Federalną. Rynek wyceniał 65-procentowe prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki pod koniec października, ale o decyzji przesądzą nowe dane o cenach i zatrudnieniu.
Wrzesień może być najlepszym miesiącem dolara od czerwca
Indeks mierzący siłę dolara wobec koszyka głównych walut zmierzał do wzrostu o około 1,7 proc. w całym wrześniu. Euro kosztowało około 1,1379 dolara, a funt 1,3232 dolara. Obie waluty znajdowały się blisko wielomiesięcznych minimów wobec amerykańskiej waluty. Jen osłabił się do około 157,7 za dolara mimo rozmów władz Japonii i USA o jego niedowartościowaniu.
Ruch nie wynika z jednego czynnika. Dolara wspierają wysokie rentowności amerykańskich obligacji, odporność gospodarki USA oraz rosnące oczekiwania dotyczące stóp procentowych. Dodatkowym impulsem jest niepewność wokół wojny z Iranem i cieśniny Ormuz. W okresach napięcia kapitał często szuka płynnych aktywów denominowanych w dolarze, co wzmacnia ruch wywołany zmianą oczekiwań wobec Fed.
Droga ropa komplikuje walkę z inflacją
Brent ponownie przekroczył 105 dolarów za baryłkę po odrzuceniu przez Donalda Trumpa irańskiej propozycji zakończenia konfliktu i otwarcia Ormuzu. Wyższa cena energii może podnosić koszty transportu, produkcji, ogrzewania oraz wielu usług. Część efektu pojawia się szybko w cenach paliw, a część z opóźnieniem w rachunkach przedsiębiorstw i cenach towarów przewożonych na duże odległości.
Bank centralny nie może zwiększyć podaży ropy, ale ocenia, czy jednorazowy szok zaczyna przenikać do szerszej inflacji i oczekiwań konsumentów. Jeżeli firmy uznają wysokie koszty energii za trwałe, częściej podnoszą cenniki. Jeżeli pracownicy oczekują utrzymania drożyzny, rosną żądania płacowe. Taki mechanizm może utrudnić powrót inflacji do celu nawet po późniejszym spadku baryłki.
Fed dopiero co podniósł stopy do 3,75-4 proc.
16 września Federalny Komitet Otwartego Rynku podniósł docelowy przedział stopy funduszy federalnych o 0,25 pkt proc., do 3,75-4 proc. Decyzja zapadła jednogłośnie. Komitet wskazał na solidne tempo aktywności gospodarczej, odporny popyt krajowy i nadal podwyższoną inflację. Kolejne regularne posiedzenie odbędzie się 27-28 października.
Wycena 65-procentowego prawdopodobieństwa podwyżki nie jest prognozą samego Fed ani gwarancją decyzji. Powstaje na podstawie cen kontraktów terminowych i może szybko zmieniać się po publikacji danych albo uspokojeniu rynku energii. Pokazuje jednak, że inwestorzy przeszli od pytania o obniżki do realnego scenariusza dalszego zacieśniania polityki. To sprzyja dolarowi, ponieważ podnosi możliwą stopę zwrotu z aktywów w USA.
PCE i rynek pracy będą najważniejszym testem
30 września zostanie opublikowany amerykański indeks cen wydatków konsumpcyjnych za sierpień. To szeroka miara inflacji wykorzystywana przez Fed przy ocenie stabilności cen. W lipcu roczna dynamika całego indeksu wynosiła 3,7 proc., wyraźnie powyżej celu wynoszącego 2 proc. Nowy odczyt pokaże stan inflacji sprzed najnowszego skoku ropy, ale może potwierdzić lub osłabić obraz uporczywej presji cenowej.
Drugim testem będzie piątkowy raport z rynku pracy. Silny wzrost zatrudnienia i stabilne bezrobocie zwiększyłyby przestrzeń do kolejnej podwyżki, ponieważ Fed miałby mniejsze obawy o gwałtowne osłabienie gospodarki. Słabsze dane mogłyby z kolei ograniczyć oczekiwania na ruch w październiku. Kurs dolara może więc reagować mocno nawet wtedy, gdy ceny ropy pozostaną bez zmian.
Silniejszy dolar podnosi koszt importowanych surowców
Ropa i wiele innych surowców są rozliczane w dolarach. Polski importer ponosi więc jednocześnie ryzyko zmiany ceny baryłki i kursu USD/PLN. Jeśli ropa drożeje o kilka procent, a dolar wzmacnia się wobec złotego, koszt w polskiej walucie może wzrosnąć bardziej niż samo notowanie surowca. Odwrotna sytuacja jest możliwa, gdy złoty umacnia się i amortyzuje część ruchu.
Mechanizm nie dotyczy wyłącznie paliw. Dolar wpływa na ceny gazu w części kontraktów, komponentów elektronicznych, maszyn, frachtu oraz wielu towarów sprowadzanych spoza Europy. Firmy mają różne terminy rozliczeń i zabezpieczenia walutowe, dlatego zmiana nie trafia do cenników równocześnie. Najpierw odczuwają ją podmioty kupujące surowiec lub walutę na bieżąco.
Dla złotego liczy się także reakcja europejskich banków
Złoty nie musi tracić do dolara wyłącznie dlatego, że Fed rozważa podwyżkę. Znaczenie mają również kondycja polskiej gospodarki, działania Narodowego Banku Polskiego, nastawienie Europejskiego Banku Centralnego i ogólny apetyt inwestorów na ryzyko. Jeżeli różnica między oczekiwanymi stopami w USA i Europie rośnie, kapitał może jednak preferować dolara kosztem euro i walut regionu.
Wyższe rentowności obligacji USA oddziałują również na światowy rynek długu. Inwestorzy wymagają wtedy bardziej atrakcyjnej rentowności od innych państw, zwłaszcza gdy ryzyko geopolityczne jest wysokie. Może to podnosić koszt finansowania, ale nie przekłada się automatycznie na oprocentowanie polskich kredytów mieszkaniowych. To zależy przede wszystkim od krajowych stóp i stawek rynkowych.
Firmy powinny rozdzielić trzy rodzaje ryzyka
Pierwsze ryzyko to cena samego surowca, drugie to kurs dolara, a trzecie to koszt finansowania. Zabezpieczenie wyłącznie ceny ropy nie chroni przed osłabieniem złotego, podobnie jak zakup waluty z wyprzedzeniem nie rozwiązuje problemu wzrostu marż rafineryjnych. Przedsiębiorstwo powinno sprawdzić, które koszty są zapisane w umowach w dolarach i po jakim czasie może przenieść zmianę na odbiorców.
Gospodarstwa domowe nie potrzebują reagować na każdy ruch indeksu dolara. Większe znaczenie ma utrzymanie trendu przez kilka tygodni oraz jego przełożenie na paliwa, transport i ceny importowanych produktów. Kredytobiorcy powinni obserwować decyzje NBP, a osoby oszczędzające w walutach pamiętać, że kurs może gwałtownie odwrócić się po jednym słabszym odczycie z USA lub przełomie w rozmowach z Iranem.
Wniosek
Dolar zyskuje, ponieważ rynek jednocześnie wycenia ryzyko geopolityczne, drogą energię i możliwość kolejnej podwyżki stóp Fed. Najbliższe dni przyniosą dane, które mogą potwierdzić albo podważyć ten układ: inflację PCE oraz raport z rynku pracy. Dla Polski najważniejsze jest połączenie kursu USD/PLN z cenami ropy i produktów paliwowych. Dopiero trwały wzrost wszystkich tych elementów stworzyłby silniejszą presję na koszty importu i krajową inflację.
Źródła i weryfikacja
- Reuters
- Federal Reserve
- U.S. Bureau of Economic Analysis

