Przejdź do treści

Energia i OZE

„ETS3 dla rolników” nie istnieje. Unia bada jednak wycenę emisji z rolnictwa

„ETS3 dla rolników” nie istnieje. Unia bada jednak wycenę emisji z rolnictwa W prawie Unii Europejskiej nie ma dziś systemu o nazwie ETS3 przeznaczonego
RGRedakcja Gefmo
25 września 20265 min czytania
Udostępnij:fXin

Obraz wygenerowany przez AI

„ETS3 dla rolników” nie istnieje. Unia bada jednak wycenę emisji z rolnictwa

W prawie Unii Europejskiej nie ma dziś systemu o nazwie ETS3 przeznaczonego dla rolników, a Komisja Europejska nie przedstawiła projektu nakazującego gospodarstwom zakup uprawnień do emisji. Istnieją natomiast analizy osobnego mechanizmu AgETS, rekomendacja stopniowego ustalania ceny emisji w sektorze rolno-spożywczym oraz prace nad wspólną metodą pomiaru emisji w gospodarstwach hodowlanych. Określenie „ETS3” wyprzedza więc stan prawny, choć wskazuje na realną debatę o przyszłych kosztach i zachętach klimatycznych po 2030 r.

Trzy różne etapy debaty zostały połączone w jedno hasło

W dyskusji publicznej badanie, rekomendacja ekspercka i gotowy projekt prawa bywają przedstawiane jak kolejne kroki tej samej, przesądzonej decyzji. Tymczasem każde z nich ma inną rangę. Badanie pokazuje warianty, organ doradczy proponuje kierunek, a dopiero wniosek legislacyjny Komisji rozpoczyna formalną drogę prowadzącą przez Parlament Europejski i Radę.

Na obecnym etapie nie ma projektu ustanawiającego rolniczy system handlu emisjami ani harmonogramu jego uruchomienia. Nie ustalono podmiotu zobowiązanego, progów wejścia, sposobu przydziału jednostek, ceny ani przeznaczenia wpływów. Dlatego twierdzenia o konkretnej opłacie od krowy, hektara lub litra mleka nie opisują obowiązującego rozwiązania.

EU ETS i ETS2 są systemami już zapisanymi w prawie

Podstawowy EU ETS obejmuje przede wszystkim energetykę, energochłonny przemysł, lotnictwo oraz transport morski. Instalacje i operatorzy rozliczają uprawnienia odpowiadające zweryfikowanym emisjom. Liczba dostępnych uprawnień maleje, co ma tworzyć finansową zachętę do inwestycji ograniczających spalanie paliw kopalnych i emisję gazów cieplarnianych.

ETS2 jest oddzielnym systemem dla paliw zużywanych w budynkach, transporcie drogowym i niektórych dodatkowych sektorach. Obowiązek ma spoczywać na podmiotach wprowadzających paliwa do obrotu, a nie na każdym kierowcy czy właścicielu domu składającym własne rozliczenie. Pełne uruchomienie systemu przesunięto na 2028 r. Te dwa mechanizmy mają podstawę prawną. „ETS3” w odniesieniu do rolnictwa jest nazwą publicystyczną, a nie terminem z przyjętego aktu.

Badanie AgETS przedstawiło pięć możliwych modeli

Analiza zamówiona przez unijną administrację klimatyczną badała możliwość nadania ceny emisjom rolniczym w osobnym mechanizmie. Część wariantów umieszczała obowiązek na poziomie gospodarstwa: dla szerokiego zestawu emisji, tylko w hodowli albo przy użytkowaniu osuszonych torfowisk. Nie był to projekt rozporządzenia, lecz porównanie potencjalnych konstrukcji i ich konsekwencji.

Dwa pozostałe warianty przenosiły rozliczenie w łańcuchu dostaw. Model upstream obejmowałby mniejszą liczbę producentów lub importerów nawozów i pasz. Model downstream kierowałby obowiązek do przetwórców mięsa i mleka. To ważne rozróżnienie: nawet gdyby Unia zdecydowała się kiedyś na wycenę emisji, pojedynczy rolnik nie musi być podmiotem kupującym jednostki. Koszt mógłby jednak pośrednio wpłynąć na ceny środków produkcji lub warunki skupu.

Rada doradcza zaleciła mechanizm cenowy, lecz nie tworzy prawa

W marcu 2026 r. Europejska Naukowa Rada Doradcza ds. Zmiany Klimatu zaproponowała stopniowe wprowadzenie odrębnego mechanizmu wyceny emisji dla systemu rolno-spożywczego. Wpływy miałyby wracać do sektora, finansować zmianę technologii, wspierać rolników i wynagradzać trwałe pochłanianie dwutlenku węgla. Rekomendacja zakłada podejście etapowe i uwzględnienie różnic między gospodarstwami oraz regionami.

Rada jest niezależnym ciałem naukowym powołanym do oceny polityki klimatycznej. Jej stanowisko może wpływać na debatę, lecz nie nakłada opłat i nie zobowiązuje Komisji do wybrania konkretnego modelu. Przyszłe propozycje mogą obejmować handel jednostkami, opłatę, system premii i kar, zmiany we Wspólnej Polityce Rolnej albo połączenie kilku narzędzi.

Najpierw trzeba wiarygodnie mierzyć metan i podtlenek azotu

Rolnictwo różni się od elektrowni, w której przepływ paliwa i emisję z komina można monitorować według ustalonych procedur. W gospodarstwie emisje zależą od liczby i rodzaju zwierząt, żywienia, zarządzania obornikiem, gleby, nawożenia, pogody oraz praktyk uprawowych. Duża część dotyczy metanu i podtlenku azotu, a nie tylko dwutlenku węgla ze spalania paliwa.

Unijna strategia dla sektora hodowlanego zapowiada zharmonizowaną metodę mierzenia emisji na poziomie gospodarstw. Ma ona umożliwić porównywanie wyników w całej Unii. Sam pomiar nie ustanawia opłaty. Jest jednak niezbędny, jeśli przyszłe wsparcie, certyfikat redukcji albo obowiązek finansowy miałby zależeć od rzeczywistego wyniku. Błędna metodologia mogłaby premiować duże podmioty z lepszą sprawozdawczością i obciążać mniejsze gospodarstwa kosztami administracyjnymi.

Skutki zależą od miejsca nałożenia obowiązku

Rozliczenie na poziomie gospodarstwa daje bezpośredni sygnał do zmiany pasz, zarządzania nawozami i wielkości produkcji, ale wymaga pomiaru w milionach zróżnicowanych podmiotów. Objęcie producentów nawozów upraszcza administrację, lecz cena może rosnąć także dla rolnika, który już ograniczył emisje. Obowiązek po stronie przetwórcy pozwala objąć niewielką liczbę firm, ale może osłabić pozycję producentów przy negocjowaniu ceny skupu.

Znaczenie ma również sposób wykorzystania pieniędzy. Jeżeli przychody wrócą do rolnictwa w postaci dopłat do technologii, doradztwa i wynagrodzenia za pochłanianie węgla, część gospodarstw może zyskać nowy strumień dochodu. Jeżeli mechanizm ograniczy się do kosztu bez dostępnej alternatywy technologicznej, szczególnie ucierpią gospodarstwa o niskiej marży. Projekt będzie więc oceniany nie tylko według ceny emisji, ale także według osłon i realnych możliwości redukcji.

Rolnicy powinni obserwować dokumenty, a nie samą nazwę

Kluczowym sygnałem będzie formalna propozycja Komisji dotycząca ram klimatycznych po 2030 r. Wtedy będzie można sprawdzić zakres sektorów, definicję podmiotu zobowiązanego, progi dla małych gospodarstw, metodę liczenia emisji i planowane rekompensaty. Przed takim dokumentem obliczanie przyszłej opłaty dla konkretnej hodowli jest spekulacją.

Już teraz warto porządkować dane o zużyciu nawozów, energii, pasz i zarządzaniu odchodami, ponieważ mogą być potrzebne również w dobrowolnej certyfikacji i programach wsparcia. Organizacje rolnicze powinny uczestniczyć w konsultacjach metodologii, aby uwzględniała lokalne warunki oraz nie wymagała kosztownych pomiarów niewspółmiernych do skali gospodarstwa. Największy wpływ na przyszłe prawo ma etap projektowania, zanim polityczny skrót zamieni się w gotowe przepisy.

Wniosek

„ETS3 dla rolników” nie jest obecnie unijnym systemem ani projektem prawa. Realne są natomiast trzy procesy: wcześniejsza analiza modeli AgETS, rekomendacja ceny emisji w sektorze rolno-spożywczym oraz budowa wspólnej metody ich pomiaru. Mogą one wpłynąć na propozycje dla lat 2031–2040, lecz nie przesądzają ich formy. Uczciwa debata powinna koncentrować się na tym, kto ewentualnie rozliczałby emisje, jak chronione byłyby mniejsze gospodarstwa i na co trafiłyby wpływy. Dopiero odpowiedzi na te pytania pozwolą ocenić koszty, zamiast przypisywać nieistniejącemu dziś „ETS3” gotowe stawki i obowiązki.

Transparentność redakcji

Źródła i weryfikacja

  • Komisja Europejska
  • Europejska Naukowa Rada Doradcza ds. Zmiany Klimatu
  • EUR-Lex