Co dokładnie stało się w Senacie
Na 61. posiedzeniu Senatu, które odbyło się 24 i 25 czerwca 2026 r., izba wyższa rozpatrywała ustawę dotyczącą spraw cywilnych między konsumentami a bankami w związku z umowami kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego. W dokumentach senackich odnotowano, że 25 czerwca ustawa z 29 maja 2026 r. została przyjęta bez poprawek.
To oznacza, że po stronie parlamentu nie pojawił się już senacki etap korekty tekstu. Dalszy los ustawy zależy od kolejnych elementów procesu ustawodawczego, w tym podpisu prezydenta i publikacji. Na 1 lipca 2026 r. kluczowe jest więc odróżnienie: Senat przyjął ustawę, ale wejście przepisów w życie wymaga zakończenia całej procedury.
Dlaczego ustawa jest ważna dla obu stron sporu
Ustawa jest przedstawiana jako rozwiązanie dla przeciążonych sądów, ale jej konstrukcja dotyka interesów zarówno konsumentów, jak i banków. Kredytobiorcy zyskują mocniejszy procesowy mechanizm ochronny po doręczeniu pozwu. Banki z kolei otrzymują łatwiejszą drogę do rozliczania własnych roszczeń w tym samym postępowaniu, zamiast inicjowania kolejnych spraw.
W dokumentach Senatu cel regulacji opisano jako przyspieszenie postępowań i zmniejszenie obciążenia sądów przy zachowaniu zgodności z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE. W praktyce chodzi o sprawy, które przez lata stały się jednym z największych źródeł cywilnego obciążenia sądów.
Najważniejsze mechanizmy
- automatyczne wstrzymanie obowiązku spełniania świadczeń przez konsumenta po doręczeniu pozwu bankowi albo po doręczeniu pozwu wzajemnego wniesionego przez konsumenta;
- zakaz traktowania takiego wstrzymania jako niewykonania lub nienależytego wykonania umowy;
- możliwość szerszego korzystania z zarzutu potrącenia aż do etapu postępowania przed sądem drugiej instancji;
- możliwość wniesienia powództwa wzajemnego do zamknięcia rozprawy przed sądem pierwszej instancji;
- większe wykorzystanie posiedzeń niejawnych, zeznań na piśmie i składów jednoosobowych w postępowaniu odwoławczym.
Dwa roszczenia w jednym procesie
Najbardziej praktyczna zmiana dotyczy rozliczenia dwóch przeciwstawnych żądań. W typowej sprawie konsument domaga się zwrotu świadczeń zapłaconych bankowi, a bank może podnosić własne roszczenie o zwrot wypłaconego kapitału albo rozliczenie przez potrącenie. Dotychczas często prowadziło to do osobnych procesów albo do ostrożnej, opóźnionej taktyki procesowej.
Projektowane przepisy mają zachęcić do rozstrzygania tych kwestii w jednym postępowaniu. Służyć temu ma przede wszystkim zarzut potrącenia oraz powództwo wzajemne. Dla sądów oznacza to potencjalnie mniej równoległych spraw. Dla stron oznacza to szybsze dojście do końcowego salda wzajemnych rozliczeń.
To dlatego ustawa nie jest jednostronnym prezentem dla żadnej strony. Konsument dostaje ochronę przed dalszym ciężarem spłaty po doręczeniu pozwu, ale bank dostaje narzędzia, by skuteczniej włączyć swoje rozliczenie do tej samej sprawy.
Co zmienia się dla kredytobiorców
Najbardziej czytelna korzyść po stronie konsumenta to ustawowe wstrzymanie obowiązku spełniania świadczeń z umowy kredytu. Według projektu skutek ten następuje z mocy prawa po doręczeniu pozwanemu pozwu wniesionego przez konsumenta albo po doręczeniu powodowi pozwu wzajemnego konsumenta. Kredytodawca nie może z tego powodu rozwiązać umowy ani raportować niespłacania świadczeń do wskazanych instytucji lub biur informacji gospodarczej.
To istotne, bo w praktyce frankowicze często składali wnioski o zabezpieczenie, aby na czas procesu nie płacić dalszych rat. Nowa konstrukcja ma zdjąć z sądów część takiej pracy i ujednolicić skutek procesowy.
Co zmienia się dla banków
Dla banków kluczowe są przepisy o potrąceniu i powództwie wzajemnym. Zgodnie z projektem zarzut potrącenia będzie można podnieść aż do zamknięcia rozprawy przed sądem drugiej instancji, a w sprawach rozpoznawanych na posiedzeniu niejawnym do wydania wyroku przez ten sąd. To łagodzi dotychczasowe ograniczenia czasowe z Kodeksu postępowania cywilnego.
W uzasadnieniu projektu wskazywano, że obawy przed zgłaszaniem potrącenia w sprawach frankowych powodowały dochodzenie wierzytelności wzajemnych w odrębnych procesach. Nowe przepisy mają zmniejszyć tę potrzebę i tym samym ograniczyć mnożenie postępowań.
Nie wszystko jest już przesądzone w praktyce
Nawet po wejściu ustawy w życie nie znikną spory o sposób rozliczeń, skuteczność konkretnych oświadczeń czy wpływ orzecznictwa TSUE i Sądu Najwyższego. Ustawa reguluje procedurę, a nie przesądza automatycznie, kto wygra daną sprawę. Jej ciężar polega raczej na tym, że ma uporządkować drogę do wyroku i ograniczyć liczbę postępowań pobocznych.
Dlatego dla kredytobiorców i banków najważniejsze będzie nie samo hasło o przyspieszeniu, lecz konkretna taktyka procesowa: kiedy pozew zostanie doręczony, czy pojawi się potrącenie, czy bank zdecyduje się na powództwo wzajemne i jak sąd poprowadzi sprawę na posiedzeniu niejawnym albo rozprawie.
Wniosek
Przyjęta przez Senat ustawa jest próbą przeniesienia ciężaru spraw frankowych z wielu równoległych torów na jedno bardziej zwarte postępowanie. Kredytobiorcom daje automatyczną ochronę przed dalszą spłatą po doręczeniu pozwu, a bankom ułatwia procesowe rozliczenie własnych roszczeń. Jeżeli przepisy wejdą w życie w obecnym kształcie, najważniejsza zmiana będzie proceduralna: mniej osobnych spraw, więcej rozliczeń w jednym orzeczeniu.

