KNF cofnęła zezwolenie, a decyzja działa natychmiast
Komisja Nadzoru Finansowego cofnęła mPay zezwolenie na świadczenie usług płatniczych w charakterze krajowej instytucji płatniczej. Z komunikatu spółki wynika, że decyzja KNF została wydana 25 czerwca 2026 r., a mPay odebrał ją 29 czerwca 2026 r. Z chwilą doręczenia spółka miała zaprzestać świadczenia usług płatniczych objętych zezwoleniem oraz nie zawierać nowych umów z użytkownikami usług płatniczych.
Nadzór wskazał, że spółka nie zapewnia ostrożnego i stabilnego zarządzania działalnością w zakresie usług płatniczych. To bardzo poważna formuła, bo dotyczy zaufania do sposobu prowadzenia działalności, a nie wyłącznie pojedynczego sporu formalnego. Jednocześnie decyzja określa harmonogram wygaszania działalności: do 30 września 2026 r. mPay ma rozwiązać umowy z użytkownikami i kontrahentami związanymi z działalnością płatniczą oraz zapewnić klientom możliwość wypłaty albo transferu środków.
Dlaczego użytkownik nie powinien czekać
Najważniejsze jest to, że termin 30 września nie jest zaproszeniem do spokojnego trzymania pieniędzy w aplikacji do ostatniego dnia. To graniczna data procesu wygaszania działalności płatniczej. Im bliżej końca terminu, tym większe ryzyko kolejek dyspozycji, problemów technicznych, sporów o salda albo trudności w szybkim uzyskaniu odpowiedzi od obsługi klienta. Przy niewielkiej kwocie może to być tylko uciążliwość, ale przy większym saldzie staje się realnym problemem finansowym.
Z punktu widzenia użytkownika najbezpieczniejsze jest zlecenie wypłaty lub transferu środków na rachunek prowadzony przez innego dostawcę usług płatniczych, najlepiej bank. Równolegle warto zachować potwierdzenie dyspozycji, aktualne saldo, historię transakcji, potwierdzenia zasileń oraz zrzuty ekranu z aplikacji. Takie materiały mogą być potrzebne, jeśli pojawi się opóźnienie, spór co do kwoty albo problem z wykonaniem przelewu.
To nie jest rachunek bankowy objęty klasyczną ochroną BFG
Środki w aplikacji płatniczej nie powinny być traktowane tak samo jak pieniądze na koncie bankowym. Bankowy Fundusz Gwarancyjny obejmuje ochroną depozyty w bankach i SKOK-ach w ustawowych granicach, natomiast BFG wskazuje, że ochronie nie podlega m.in. pieniądz elektroniczny w rozumieniu ustawy o usługach płatniczych. W przypadku instytucji płatniczych działają inne mechanizmy ochronne, opisane w przepisach i materiałach KNF, takie jak separacja środków albo gwarancja bądź ubezpieczenie.
Różnica jest praktyczna, a nie akademicka. Klient banku w razie upadłości banku porusza się w znanym systemie gwarantowania depozytów. Użytkownik aplikacji płatniczej musi opierać się na zabezpieczeniach właściwych dla instytucji płatniczej i na realizacji obowiązków nałożonych decyzją nadzoru. To kolejny argument, by nie zostawiać pieniędzy w takim portfelu dłużej, niż jest to konieczne.
mPay uspokaja, ale decyzji KNF to nie unieważnia
mPay w komunikacie giełdowym zadeklarował współpracę z KNF, analizę decyzji i działania mające chronić interesy użytkowników. Spółka podkreśla też, że decyzja dotyczy działalności płatniczej objętej cofniętym zezwoleniem, a nie wszystkich funkcji, które mogą być realizowane bez takiej licencji. To ważne zastrzeżenie, bo sama marka i część usług mogą nie zniknąć z dnia na dzień.
Nie zmienia to jednak podstawowego faktu: mPay stracił zezwolenie krajowej instytucji płatniczej, a decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności. Nawet jeśli spółka będzie korzystać ze środków prawnych, użytkownik nie powinien budować swojego bezpieczeństwa na założeniu, że spór nadzorczy szybko i bezproblemowo odwróci sytuację. W finansach osobistych ostrożność polega na ograniczaniu ekspozycji na ryzyko, a nie na czekaniu, aż problem rozwiąże się sam.
Co realnie powinien zrobić klient
Najrozsądniejszy plan działania jest prosty: sprawdzić saldo, zlecić wypłatę lub transfer, zapisać potwierdzenie operacji i pobrać historię transakcji. Jeżeli aplikacja nie pozwala wykonać dyspozycji albo środki nie pojawiają się na wskazanym rachunku, warto od razu złożyć reklamację i zachować kopię korespondencji. Zwlekanie do końca września nie daje użytkownikowi żadnej przewagi, a może odebrać czas potrzebny na reakcję, gdy pojawią się komplikacje.
Szczególnie ostrożne powinny być osoby, które korzystały z mPay nie tylko do pojedynczego biletu czy parkingu, lecz trzymały w aplikacji wyższe saldo. W takim przypadku aplikacja przestaje być wygodnym narzędziem płatniczym, a staje się miejscem przechowywania pieniędzy u podmiotu, który utracił kluczowe zezwolenie nadzorcze. To wystarczający powód, by środki przenieść tam, gdzie użytkownik ma większą przejrzystość i standardową ochronę.
Wniosek
Decyzja KNF wobec mPay nie jest sygnałem do paniki, ale jest bardzo wyraźnym sygnałem do działania. Użytkownik nie musi rozstrzygać, czy spółka wygra spór z nadzorem ani czy obecne kierownictwo odpowiada za wcześniejsze nieprawidłowości. Wystarczy, że cofnięcie zezwolenia jest natychmiast wykonalne, działalność płatnicza ma zostać wygaszona, a pieniądze w aplikacji nie są klasycznym depozytem bankowym chronionym przez BFG. Dlatego najlepszą reakcją jest szybka wypłata środków, zachowanie dokumentacji i niewystawianie własnych pieniędzy na ryzyko, którego można łatwo uniknąć.

