Ministerstwo Infrastruktury szykuje zmiany, które mają mocniej uporządkować rynek przewozów z aplikacji. Najważniejszy kierunek jest prosty: kierowca nie ma być tylko kontem w systemie platformy, lecz osobą zweryfikowaną pod kątem uprawnień, niekaralności, badań i pojazdu. Dla pasażerów może to oznaczać większe bezpieczeństwo, ale dla części kierowców koniec łatwego wejścia na rynek.
To nie jest detal biurokratyczny. W praktyce oznacza próbę zamknięcia luki, w której państwo i platforma widzą tylko fragment historii kierowcy. Jeśli ktoś przyjechał do Polski i nie figuruje w polskim Krajowym Rejestrze Karnym, nie musi to jeszcze znaczyć, że jego przeszłość została realnie sprawdzona.
Za kierownicę taksówki nie miałaby wsiąść osoba skazana za szerszy katalog czynów niż dotychczas. W projektowanych rozwiązaniach wskazywane są m.in. przestępstwa drogowe, przeciwko mieniu, skarbowe i gospodarcze, fałszowanie dokumentów oraz przestępstwa narkotykowe. To przesuwa akcent z formalnego posiadania prawa jazdy na ocenę wiarygodności osoby, która zawodowo przewozi pasażerów.
Na co uważać?
Kierunek jest zrozumiały, szczególnie po kolejnych dyskusjach o bezpieczeństwie przewozów zamawianych przez aplikacje. Ryzyko polega jednak na tym, że nowe wymogi mogą działać tylko na papierze, jeśli administracja nie zbuduje szybkiego i szczelnego systemu wymiany informacji. Sama lista przestępstw nie wystarczy, jeśli jej egzekwowanie będzie powolne albo rozproszone między gminami, partnerami flotowymi i platformami.
Zmiany mają objąć także pośredników, czyli firmy obsługujące przewozy przez aplikacje. To one mają weryfikować dokumenty kierowców i pojazdów pod groźbą wysokich kar. Sprawdzany ma być nie tylko kierowca, ale również auto: dodatkowe badanie techniczne dla taksówek oraz właściwe ubezpieczenie OC z wpisem TAXI.
To ważne, bo dotychczas model aplikacyjny często rozmywał odpowiedzialność. Pasażer widział markę platformy, ale formalnie kierowca mógł działać przez partnera, flotę albo inny pośredni układ. Nowe przepisy mają ograniczyć sytuację, w której platforma zarabia na kursie, a przy problemie odsyła odpowiedzialność w dół łańcucha.
Najbardziej praktycznym elementem zapowiadanych zmian jest Centralna Ewidencja Licencji Taksówkarskich i Taksówkarzy. Jej sens polegałby na tym, że pośrednik mógłby sprawdzić uprawnienia, badania i status kierowcy w czasie rzeczywistym, a po utracie uprawnień natychmiast zablokować możliwość wykonywania kursów.
Jeżeli system zadziała, uderzy przede wszystkim w osoby
Jeżeli system zadziała, uderzy przede wszystkim w osoby jeżdżące na cudzych danych, z nieaktualnymi dokumentami albo poza faktyczną kontrolą. Jeżeli jednak ewidencja będzie niepełna, opóźniona albo źle zintegrowana z aplikacjami, pozostanie kolejną bazą danych, która brzmi mocno w komunikatach, ale nie zmienia codziennej praktyki.
Projekt przewiduje jednolity, ogólnopolski identyfikator kierowcy taksówki. Ma on potwierdzać, że dana osoba spełnia wymagania i może legalnie wykonywać przewóz. Dodatkowo gminy mają dostać większą elastyczność przy ustalaniu maksymalnych stawek za przejazdy, również wtedy, gdy kurs jest rozliczany przez aplikację.
To może uporządkować rynek, ale jednocześnie zwiększa znaczenie lokalnych decyzji. W dużych miastach problemem jest bezpieczeństwo i masowa skala przewozów aplikacyjnych, w mniejszych gminach ważniejsze może być utrzymanie dostępności usług. Jedna ustawa będzie musiała pogodzić te dwa światy.
Z zapowiadanego harmonogramu wynika, że ostateczny kształt projektu ma być znany na początku 2027 r., a Rada Ministrów miałaby przyjąć przepisy w pierwszym kwartale 2027 r. To ważne zastrzeżenie: na dziś mówimy o kierunku zmian i projekcie, nie o obowiązujących już regulacjach.
Dla kierowców oznacza to czas na przygotowanie dokumentów
Dla kierowców oznacza to czas na przygotowanie dokumentów, ale także niepewność. Dla platform to sygnał, że model biznesowy oparty na szybkiej rekrutacji i wielopoziomowych partnerach flotowych będzie pod większą presją. Dla pasażerów najważniejsze będzie nie to, ile nowych obowiązków pojawi się w ustawie, ale czy po wejściu w życie system faktycznie odfiltruje osoby bez prawa do wykonywania przewozów.
Wniosek
Planowane przepisy nie oznaczają końca przewozów z aplikacji, ale mogą oznaczać koniec najluźniejszej wersji tego rynku: szybkiego dorabiania bez pełnej weryfikacji, z rozmytą odpowiedzialnością platform, partnerów flotowych i samych kierowców. Kierunek zmian jest uzasadniony, bo pasażer wsiadający do taksówki powinien mieć pewność, że kierowca został realnie sprawdzony, a pojazd spełnia wymagania dla przewozu osób. Prawdziwy test przyjdzie jednak dopiero przy wdrożeniu: jeśli centralna ewidencja, identyfikatory i obowiązki platform będą działały szybko i automatycznie, rynek stanie się bezpieczniejszy; jeśli zostaną tylko kolejną warstwą papierów, uczciwi kierowcy dostaną więcej formalności, a nieuczciwi znajdą nowe obejścia.

