Spis treści
- Ropa zatrzymała wzrosty po gwałtownym wrześniu
- Wrzesień przyniósł największy wzrost Brent od lipca
- Eksport z Zatoki wraca ale rynek nadal jest kruchy
- IEA ostrzega przed niedoborem produktów rafineryjnych
- Amerykańskie zapasy ropy wzrosły lecz paliw ubyło
- OPEC plus prawdopodobnie nie zmieni szybko podaży
- Cena przy dystrybutorze zależy od więcej niż Brent
- Najważniejsze będą rozmowy z Iranem i dane o dieslu
- Wniosek
- Źródła
Ropa zatrzymała wzrosty po gwałtownym wrześniu
Notowania ropy rozpoczęły październik spokojniej po silnym wzroście we wrześniu. Brent zyskał w ciągu miesiąca około 14 proc., lecz w pierwszych godzinach handlu utrzymywał się w pobliżu 98 dolarów za baryłkę. Rynek jednocześnie wycenia ryzyko przedłużającego się konfliktu wokół Iranu, odbudowę eksportu z państw Zatoki oraz spadające zapasy paliw. Dla kierowców najważniejsze jest to, że stabilizacja surowca nie musi oznaczać szybkiej obniżki cen diesla.
Wrzesień przyniósł największy wzrost Brent od lipca
Na początku października kontrakty na Brent kosztowały około 98,15 dolara za baryłkę, a amerykańska WTI około 90,35 dolara. Dzień wcześniej oba gatunki podrożały mniej więcej o dolara. W całym wrześniu Brent wzrósł o około 14 proc., podczas gdy WTI zyskała około 5 proc. Tak duża różnica pokazuje, że rynek europejski mocniej odczuwa zakłócenia w dostawach ze Wschodu.
Zatrzymanie wzrostu nie oznacza, że presja zniknęła. Notowania znalazły się między dwoma przeciwstawnymi informacjami. Brak przełomu w rozmowach USA z Iranem podtrzymuje premię za ryzyko, natomiast wznowienie wysyłek z saudyjskiego portu Janbu i odbudowa przepływów z Zatoki zwiększają oczekiwaną podaż. Przy takiej równowadze każda wiadomość dyplomatyczna może szybko przesunąć ceny.
Eksport z Zatoki wraca ale rynek nadal jest kruchy
Goldman Sachs oszacował, że eksport ropy z państw Zatoki, łącznie z transportami realizowanymi przez statki wyłączające transpondery, wrócił w ostatnim tygodniu do około 23,3 mln baryłek dziennie. To poziom zbliżony do średniej z 2025 r. Poprawa wynika między innymi z ponownego wykorzystania saudyjskiego rurociągu Wschód Zachód i terminalu nad Morzem Czerwonym.
Odbudowa jest jednak nierówna. Szlaki morskie pozostają narażone na ataki, ubezpieczenia i fracht są droższe, a część instalacji pracuje poniżej normalnych możliwości. Dostępność baryłek na papierze nie jest tym samym co regularna dostawa do europejskiej rafinerii. Liczą się port załadunku, jakość surowca, trasa tankowca i ryzyko kolejnego przerwania transportu.
IEA ostrzega przed niedoborem produktów rafineryjnych
Międzynarodowa Agencja Energetyczna podała we wrześniowym raporcie, że globalna produkcja ropy spadła w sierpniu o 1,6 mln baryłek dziennie, a obserwowane zapasy zmniejszyły się o 95 mln baryłek. Od początku konfliktu ubyło ich łącznie ponad 500 mln. Tak duży spadek bufora sprawia, że nawet częściowe przywrócenie eksportu nie usuwa napięcia z rynku.
Jeszcze trudniejsza jest sytuacja diesla. Eksport oleju napędowego z Zatoki i Rosji był w sierpniu łącznie o około 1,6 mln baryłek dziennie niższy niż w lutym. Rafinerie w innych regionach zwiększyły przerób, ale pracują blisko granic możliwości. Rekordowe marże rafineryjne pokazują, że problemem jest nie tylko dostęp do ropy, lecz także zdolność przetworzenia jej w potrzebne paliwo.
Amerykańskie zapasy ropy wzrosły lecz paliw ubyło
Dane amerykańskiej EIA za tydzień zakończony 25 września pokazały wzrost zapasów ropy o 922 tys. baryłek do 427,3 mln. Analitycy oczekiwali niewielkiego spadku. Jednocześnie zapasy benzyny zmniejszyły się o 1,7 mln baryłek, a destylatów, obejmujących diesel i olej opałowy, o 2,3 mln. To kolejny przykład rozbieżności między surowcem a gotowymi produktami.
Wysoki stan ropy może łagodzić obawy o pracę rafinerii, ale nie zastąpi brakującego diesla natychmiast. Przerób wymaga czasu, odpowiedniej konfiguracji instalacji i logistyki. Jeżeli popyt na olej napędowy rośnie szybciej niż produkcja, jego cena może utrzymywać się wysoko nawet przy stabilnej lub lekko taniejącej baryłce Brent.
OPEC plus prawdopodobnie nie zmieni szybko podaży
Siedem państw OPEC plus na wrześniowym posiedzeniu utrzymało poziomy produkcji na październik i zapowiedziało kolejne spotkanie 4 października. Według źródeł Reutersa grupa prawdopodobnie pozostawi cele także na listopad. Taka decyzja byłaby sygnałem, że producenci nie chcą reagować gwałtownie na każdą zmianę ceny i wolą obserwować rzeczywisty powrót eksportu.
Możliwość zwiększenia kwot nie gwarantuje zresztą proporcjonalnego wzrostu dostaw. Część państw ma ograniczone wolne moce, inne zmagają się z uszkodzoną infrastrukturą lub ryzykiem transportowym. Rynek ocenia więc nie tylko oficjalny limit, ale też wykonanie produkcji, liczbę załadowanych tankowców i poziom zapasów w głównych centrach handlowych.
Cena przy dystrybutorze zależy od więcej niż Brent
Europejski Bank Centralny wskazuje, że cena paliwa obejmuje koszt ropy, marżę rafineryjną, transport i dystrybucję oraz podatki. W okresie napiętego rynku produktów to marża rafinerii może wzmacniać szok surowcowy. Diesel reaguje wtedy inaczej niż benzyna, ponieważ ma odmienny bilans podaży, popytu i importu. Krótkie uspokojenie Brent nie musi zatem szybko przełożyć się na hurt.
W Polsce dodatkowym czynnikiem jest kurs złotego wobec dolara, ponieważ ropa i większość paliw w handlu międzynarodowym są wyceniane w amerykańskiej walucie. Dochodzą krajowe zapasy, koszty biokomponentów, opłaty oraz polityka cenowa sprzedawców. Komisja Europejska publikuje ceny detaliczne co tydzień, dlatego pełny efekt zmiany notowań jest widoczny dopiero w kilku kolejnych odczytach.
Najważniejsze będą rozmowy z Iranem i dane o dieslu
Pierwszym czynnikiem pozostaje dyplomacja. Wiarygodny harmonogram porozumienia i bezpiecznej żeglugi mógłby obniżyć premię za ryzyko. Kolejne niepowodzenie negocjacji albo atak na infrastrukturę wywołałby odwrotną reakcję. Rynek będzie również sprawdzał, czy odbudowa eksportu z Zatoki utrzymuje się przez kilka tygodni, a nie jest jednorazowym skokiem.
Drugim wskaźnikiem są zapasy destylatów i marże rafineryjne. Jeżeli zapasy diesla zaczną rosnąć, a przerób pozostanie wysoki, presja na ceny transportu może słabnąć nawet bez dużej przeceny ropy. Jeżeli natomiast surowca przybędzie, lecz produktów nadal będzie ubywać, kierowcy i firmy logistyczne odczują niewielką ulgę.
Wniosek
Stabilizacja ropy po wrześniowym skoku jest efektem równowagi między ryzykiem wojennym a odbudową eksportu z Zatoki. Rynek nie wrócił jednak do normalności. Zapasy są mniejsze, szlaki transportowe pozostają zagrożone, a światowy system rafineryjny ma problem z dostarczeniem wystarczającej ilości diesla. Dla cen w Polsce ważniejsze od pojedynczego dnia notowań będą trwałość eksportu, wyniki rozmów z Iranem, zapasy paliw oraz kurs dolara.
Źródła i weryfikacja
- Reuters
- Międzynarodowa Agencja Energetyczna
- U S Energy Information Administration
- OPEC

