Spis treści
- Rząd wraca z podatkiem od nadzwyczajnych zysków paliwowych
- Danina ma objąć tylko wynik ponad poziom referencyjny
- Marża z 2025 roku ma zostać powiększona o 20 proc
- Podatek ma dotyczyć producentów i importerów paliw
- Rząd łączy wpływy z programem osłonowym
- Wcześniejsza ustawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego
- Nowy projekt musi rozwiązać problem kalendarza
- Wpływ na ceny paliw zależy od konstrukcji rynku
- Firmy potrzebują jasnych danych i zasad rozliczenia
- Wniosek
- Źródła
Rząd wraca z podatkiem od nadzwyczajnych zysków paliwowych
Do prac rządu wraca czasowy podatek od nadzwyczajnych wyników producentów oraz importerów paliw. Stawka 60 proc. ma obejmować nadwyżkę wyliczoną dla okresu od marca do grudnia 2026 roku, a punktem odniesienia ma być marża przedsiębiorstwa z 2025 roku powiększona o 20 proc. Projekt ma finansować osłony cenowe, lecz musi rozwiązać problem działania prawa wstecz, który doprowadził do kontroli poprzedniej ustawy przez Trybunał Konstytucyjny.
Danina ma objąć tylko wynik ponad poziom referencyjny
Stawka 60 proc. nie ma być nakładana na wszystkie przychody ani cały zysk przedsiębiorstwa paliwowego. Podstawą ma być nadwyżka faktycznych przychodów ze sprzedaży paliw ponad przychody hipotetyczne, które firma osiągnęłaby przy marży referencyjnej. Konstrukcja próbuje oddzielić zwykły wynik działalności od korzyści powstałej przy wyjątkowym wzroście cen surowca i paliw.
To rozróżnienie ma podstawowe znaczenie dla oceny ciężaru podatku. Firma nadal rozlicza zwykły CIT, a nowa danina obejmowałaby dodatkową część wyniku obliczoną szczególnym wzorem. W praktyce spór może dotyczyć kosztów uznanych w kalkulacji, jakości danych za 2025 rok i wpływu zmian wolumenu sprzedaży. Wysoka stawka zwiększa znaczenie każdego elementu formuły.
Marża z 2025 roku ma zostać powiększona o 20 proc
Poziom referencyjny ma powstać z indywidualnej średniej marży przedsiębiorstwa osiągniętej w 2025 roku. Następnie ma zostać podniesiony o 20 proc., aby pozostawić przestrzeń na normalny rozwój działalności i zmianę warunków rynkowych. Dopiero wynik wykraczający poza tak ustalony próg tworzyłby podstawę czasowej daniny.
Mechanizm nie używa jednej marży dla całego sektora. Oznacza to, że dwie firmy sprzedające podobny wolumen mogą otrzymać różny próg, jeśli ich koszty i marże historyczne były odmienne. Indywidualizacja ogranicza ryzyko obciążenia przedsiębiorstwa o stale niskiej rentowności, ale może premiować podmiot, który miał wyjątkowo wysoką marżę już w roku bazowym.
Podatek ma dotyczyć producentów i importerów paliw
Zakres wcześniejszej ustawy obejmował podmioty wytwarzające paliwa ciekłe w Polsce oraz przedsiębiorców prowadzących obrót zagraniczny na podstawie koncesji. Chodzi więc zarówno o rafinerie, jak i firmy sprowadzające gotowe paliwa z innych państw. Włączenie importerów ma ograniczać przewagę konkurencyjną, która powstałaby, gdyby dodatkowe obciążenie ponosiła wyłącznie krajowa produkcja.
Granice obowiązku muszą być opisane precyzyjnie. Rynek tworzą hurtownicy, operatorzy logistyczni, właściciele zapasów i sieci detaliczne działające w różnych modelach. Nie każdy wzrost przychodu oznacza wzrost marży, a duży obrót często przynosi niewielki procentowy zysk. Ustawa powinna zapobiegać sztucznemu przesuwaniu wyniku między spółkami, ale nie może opodatkować tej samej nadwyżki kilka razy.
Rząd łączy wpływy z programem osłonowym
Pierwszy projekt miał przynieść około 4 mld zł, z czego około 3,8 mld zł w 2026 roku i 0,2 mld zł w roku następnym. Kwota odpowiadała dużej części kosztu programu Ceny Paliwa Niżej, oszacowanego na około 4,7 mld zł. Program obejmuje obniżone podatki pośrednie i ograniczenia ceny detalicznej paliw.
Powiązanie daniny z osłonami ma uzasadnienie polityczne, lecz wpływy i wydatki powstają w różnym rytmie. Budżet finansuje obniżki od chwili wejścia programu, a podatek wymaga danych, zaliczek i rozliczenia rocznego. Jeżeli projekt zostanie opóźniony albo wpływy okażą się niższe, brakująca część pozostanie kosztem finansów publicznych.
Wcześniejsza ustawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego
Parlament uchwalił pierwszą wersję 3 lipca 2026 roku. Prezydent skierował ją 24 lipca do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, więc ustawa nie została podpisana i nie weszła w życie. Główna wątpliwość dotyczyła objęcia podatkiem wyniku osiąganego od 1 marca, mimo że przepisy powstały kilka miesięcy później.
Zakaz nadawania prawu podatkowemu niedopuszczalnej mocy wstecz chroni przewidywalność działalności. Przedsiębiorca podejmujący decyzje w marcu nie znał jeszcze ostatecznej konstrukcji daniny ani obowiązków dokumentacyjnych. Nadzwyczajna sytuacja gospodarcza może uzasadniać szczególne obciążenie, lecz sama nie usuwa wymogu prawidłowego procesu legislacyjnego i odpowiedniego czasu na dostosowanie.
Nowy projekt musi rozwiązać problem kalendarza
Powrót propozycji do prac rządowych nie oznacza, że wskazany problem prawny został już rozwiązany. Jeżeli podatek nadal ma obejmować okres od marca 2026 roku, projektodawca musi przedstawić podstawę pozwalającą obronić takie działanie albo zmienić okres rozliczenia. Każde rozwiązanie wpływa na możliwe dochody i zdolność sfinansowania programu osłonowego.
Najbezpieczniejszy prawnie wariant może dać mniejsze wpływy, jeżeli obejmie tylko wynik powstały po ogłoszeniu nowych przepisów. Zachowanie całego okresu zwiększa kwotę, ale także ryzyko ponownego zakwestionowania. Rząd musi ponadto wyjaśnić relację nowej inicjatywy do ustawy pozostającej w kontroli prewencyjnej, aby w obrocie nie pojawiły się dwa konkurencyjne mechanizmy.
Wpływ na ceny paliw zależy od konstrukcji rynku
Przedsiębiorstwa mogą próbować ograniczyć ciężar daniny przez zmianę cen, struktury umów, zapasów lub terminów sprzedaży. Możliwość przeniesienia kosztu na kierowców zależy od konkurencji między rafineriami i importerami oraz od działania maksymalnych cen detalicznych. Jeśli limit ceny obowiązuje, presja może pojawić się w marży hurtowej, dostępności produktu albo rozliczeniach między segmentami grupy.
Podatek ma przechwytywać nadzwyczajny wynik, więc dobrze zaprojektowana formuła nie powinna podnosić opłacalności zwykłej podwyżki ceny. Mimo to przy obciążeniu sięgającym 60 proc. potrzebny jest monitoring rynku, zapasów i importu. Zbyt wąska konstrukcja mogłaby ograniczyć dostawy, a zbyt szeroka osłabić konkurencję i inwestycje w logistykę oraz moce produkcyjne.
Firmy potrzebują jasnych danych i zasad rozliczenia
Pierwsza ustawa przewidywała miesięczne zaliczki oraz ostateczne rozliczenie roczne. Początkowa zaliczka obejmująca kilka miesięcy miała zostać podzielona na cztery raty, aby uniknąć jednorazowego odpływu gotówki. Nowy projekt powinien jasno określić terminy, korekty, zasady dla grup podatkowych i dokumenty potrzebne do odtworzenia marży referencyjnej.
Dla inwestorów liczy się możliwość oszacowania obciążenia przed publikacją wyników. Niepewność wpływa na wycenę spółek, politykę dywidendową oraz decyzje o zapasach i inwestycjach. Administracja skarbowa potrzebuje z kolei danych pozwalających odróżnić realny wzrost kosztów od sztucznego obniżania podstawy. Im bardziej złożony wzór, tym większe znaczenie jednolitych objaśnień i kontroli.
Wniosek
Rząd chce ponownie pobrać 60 proc. nadwyżki ponad wynik wyznaczony przez marżę z 2025 roku powiększoną o 20 proc. Celem jest odzyskanie części wyjątkowych korzyści sektora paliwowego i sfinansowanie osłon dla odbiorców. Mechanizm może działać tylko wtedy, gdy precyzyjnie mierzy nadwyżkę, obejmuje porównywalnych uczestników rynku i nie podwaja opodatkowania.
Największym problemem pozostaje czas. Poprzednia ustawa nie weszła w życie po skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego, a nowa propozycja nadal odnosi się do miesięcy, które już minęły. Dopiero tekst projektu pokaże, jak rząd zamierza usunąć tę wątpliwość. Do zakończenia procesu legislacyjnego daniny nie można traktować jako obowiązującego podatku ani pewnego źródła 4 mld zł.
Źródła i weryfikacja
- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
- Ministerstwo Finansów
- Ministerstwo Energii

