Spis treści
Co się stało na giełdzie
Według danych GPW akcje Saule Technologies zostały wycofane z obrotu na rynku NewConnect od 26 czerwca 2026 r. Jako przyczynę wskazano naruszenie przepisów obowiązujących w alternatywnym systemie obrotu, konkretnie brak publikacji raportów rocznych. To nie jest drobna formalność: dla spółki publicznej raporty roczne są podstawowym narzędziem oceny ryzyka przez inwestorów.
Decyzję poprzedził długi okres pogarszania relacji z rynkiem. Obrót akcjami Saule był zawieszony od czerwca 2025 r. po nieprzekazaniu raportów rocznych za 2024 r. Później pojawiały się kolejne komunikaty o dalszym zawieszeniu, opóźnieniach w raportach kwartalnych oraz środkach dyscyplinujących za niedochowanie obowiązków informacyjnych.
Dlaczego raporty są tu kluczowe
NewConnect bywa postrzegany jako rynek bardziej elastyczny niż główny parkiet GPW, ale nie oznacza to dowolności. Jeżeli inwestor nie ma aktualnych i kompletnych sprawozdań, nie jest w stanie ocenić zadłużenia, wartości aktywów, ryzyk prawnych ani realnych perspektyw biznesu. W przypadku firmy technologicznej, której wartość w dużej mierze opiera się na obietnicy przyszłej komercjalizacji, transparentność jest jeszcze ważniejsza.
Szczególnie istotna była odmowa wyrażenia opinii przez biegłego rewidenta do sprawozdań za 2024 r. W komunikatach spółki wskazywano m.in. problemy z podpisaniem dokumentów, brak wystarczających dowodów badania oraz trudności w potwierdzeniu wyceny kluczowych pozycji bilansowych. Dla rynku to sygnał alarmowy, bo spór przestaje dotyczyć wyłącznie strategii, a zaczyna dotykać fundamentów wiarygodności danych finansowych.
Perowskity: wielka obietnica i twarda komercjalizacja
Saule stało się rozpoznawalne dzięki technologii drukowanych ogniw perowskitowych na elastycznych podłożach. Pomysł był atrakcyjny: lekkie, cienkie moduły mogłyby zasilać elementy budynków, urządzenia IoT, etykiety elektroniczne, transport albo powierzchnie, na których klasyczna fotowoltaika krzemowa jest zbyt ciężka lub zbyt sztywna.
Problem polega na tym, że droga od przełomu laboratoryjnego do stabilnej produkcji przemysłowej jest długa. W perowskitach światowy wyścig trwa od lat, ale komercjalizacja wymaga nie tylko wysokiej sprawności, lecz także powtarzalności produkcji, trwałości, certyfikacji, finansowania i klientów gotowych kupować produkt w skali. To właśnie ta różnica między potencjałem naukowym a gotowym przemysłem wydaje się sercem kryzysu Saule.
Audyt zmienił narrację o gotowości technologii
W czerwcu 2025 r. nowy zarząd spółki przedstawił wstępne wyniki audytu wewnętrznego. Wskazał w nim, że prace nad ogniwami perowskitowymi są na znacznie wcześniejszym etapie, niż miało wynikać z wcześniejszych komunikatów. Według tego stanowiska doprowadzenie technologii do zastosowań zewnętrznych i większej skali produkcji miałoby wymagać dalszych wieloletnich prac oraz bardzo dużych nakładów.
Te twierdzenia trzeba traktować ostrożnie, bo są elementem ostrego sporu korporacyjnego. Mają jednak znaczenie, ponieważ zostały przedstawione w oficjalnym trybie komunikacji spółki publicznej. Jeśli audyt trafnie opisuje stan projektu, wcześniejsza wycena biznesu mogła opierać się na zbyt optymistycznych założeniach. Jeśli nie, spór będzie musiał zostać rozstrzygnięty dowodami technicznymi, prawnymi i finansowymi, nie samą narracją stron.
Spór założycielki z inwestorami
Kryzys Saule ma też wymiar personalny i właścicielski. W maju 2025 r. Olga Malinkiewicz została odwołana z zarządu, a w spółce nastąpiła zmiana kontroli operacyjnej. Kolejne komunikaty pokazywały spór między dotychczasową założycielką i środowiskiem inwestorów, w tym podmiotami powiązanymi z Columbus Energy oraz DC24 ASI.
W tle są zarzuty dotyczące finansowania, zarządzania projektem, dostępu do dokumentów, ważności wcześniejszych ustaleń akcjonariuszy oraz przyszłości praw do technologii. Sama spółka informowała również o przygotowaniach do restrukturyzacji po nieudanej próbie zebrania wystarczającego zainteresowania nową emisją akcji.
Czy technologia może przetrwać poza giełdą
Wycofanie z NewConnect nie oznacza automatycznie końca technologii. Oznacza natomiast, że publiczny rynek kapitałowy przestał być miejscem, w którym inwestorzy mogą na bieżąco wyceniać akcje i dyscyplinować spółkę przez kurs. Dalszy los projektu zależy od tego, czy uda się uporządkować prawa do aktywów, zadłużenie, finansowanie badań i strukturę właścicielską.
W komunikatach pojawiał się scenariusz przeniesienia aktywów, w tym praw własności intelektualnej, do osobnego podmiotu oraz poszukiwania inwestora publicznego lub prywatnego. To pokazuje, że dla części uczestników sporu najcenniejszym elementem nie jest już giełdowa spółka jako taka, lecz technologia i dokumentacja, które mogłyby zostać rozwijane w innej strukturze.
Lekcja dla rynku
Historia Saule jest przestrogą dla rynku finansującego głębokie technologie. Projekty tego typu wymagają cierpliwego kapitału i tolerancji dla ryzyka, ale nie mogą funkcjonować bez twardej weryfikacji postępów. Im bardziej przełomowa obietnica, tym bardziej potrzebne są mierzalne kamienie milowe: sprawność, trwałość, koszty produkcji, zdolność do skalowania i realne zamówienia.
Dla inwestorów indywidualnych to także przypomnienie, że atrakcyjna technologia nie zastępuje sprawozdań finansowych. Brak raportów, odmowa opinii audytora, zawieszenie obrotu i spory właścicielskie nie są pobocznymi wątkami. To sygnały, że ryzyko inwestycyjne przestało być wyłącznie technologiczne, a stało się również prawne, finansowe i organizacyjne.
Wniosek
Giełdowy rozdział Saule Technologies kończy się nie dlatego, że perowskity straciły naukowy sens, lecz dlatego, że spółka nie spełniła podstawowych wymogów rynku publicznego. To różnica kluczowa: technologia może nadal mieć potencjał, ale bez transparentności, finansowania i wiarygodnego planu komercjalizacji nie wystarczy do utrzymania zaufania inwestorów.
Najbliższe miesiące pokażą, czy z kryzysu da się
Najbliższe miesiące pokażą, czy z kryzysu da się wydzielić wartościowe aktywa technologiczne i zbudować dla nich nową strukturę. Na dziś pewne jest jedno: wycofanie z NewConnect zamyka etap publicznej wyceny obietnicy, która przez lata rozpalała wyobraźnię polskiego rynku innowacji.

