Przejdź do treści

Energia i OZE

Spółki węglowe potrzebują prawie 11 mld zł na 2027 rok

Spółki węglowe potrzebują prawie 11 mld zł na 2027 rok Polska Grupa Górnicza i Południowy Koncern Węglowy oszacowały potrzeby finansowe na 2027 rok na
RGRedakcja Gefmo
15 września 20265 min czytania
Udostępnij:fXin

Obraz wygenerowany przez AI

Spółki węglowe potrzebują prawie 11 mld zł na 2027 rok

Polska Grupa Górnicza i Południowy Koncern Węglowy oszacowały potrzeby finansowe na 2027 rok na około 10,85 mld zł. Projekt budżetu przewiduje około 5,99 mld zł, dlatego Ministerstwo Energii i Ministerstwo Aktywów Państwowych wnioskują o dodatkowe 4 mld zł w obligacjach skarbowych. Bez zwiększenia finansowania spółki mogą utracić płynność już w drugim kwartale, ale proponowane środki nie są jeszcze zatwierdzone.

Luka między potrzebami a projektem budżetu sięga 4,86 mld zł

Różnica między zapotrzebowaniem obu spółek a kwotą przewidzianą w projekcie wynosi około 4,86 mld zł. Wniosek o 4 mld zł pokryłby większość tej luki, lecz nie całość. Ostateczne zapotrzebowanie może zmienić się wraz z harmonogramem wygaszania wydobycia, umowami dotacyjnymi, wpływami własnymi spółek oraz kosztami świadczeń dla pracowników.

Kwota 10,85 mld zł nie jest ceną samego wydobycia węgla. Nowy system wsparcia ma finansować redukcję zdolności produkcyjnych i zadania związane z zamykaniem części działalności. Im szybciej spada produkcja i sprzedaż, tym trudniej pokrywać stałe koszty z bieżących przychodów. Państwo przejmuje więc część rachunku za kontrolowane wygaszanie sektora.

Dodatkowe środki miałyby trafić do spółek w obligacjach

Resorty proponują rozwiązanie oparte na skarbowych papierach wartościowych. Minister finansów przekazywałby obligacje przeznaczone na podwyższenie kapitału przedsiębiorstwa, a spółka sprzedawałaby je i uzyskiwała gotówkę na zadania objęte systemem wsparcia. Mechanizm pozwala finansować wydatki bez prostego zwiększenia dotacji zapisanej w jednej pozycji budżetowej.

Obligacja nie jest jednak darmowym pieniądzem. Zobowiązanie emituje Skarb Państwa, a jego obsługa obciąża finanse publiczne poprzez odsetki i wykup. Ustawowe ograniczenia dotyczą także tempa sprzedaży papierów przez spółki, aby duża podaż nie zakłócała rynku długu. Ocena programu powinna więc obejmować wartość nominalną, koszt odsetek i harmonogram zamiany obligacji na gotówkę.

Zamykanie kopalni nadal wymaga pracy i zabezpieczeń

Kopalnia po zakończeniu wydobycia nie może zostać po prostu opuszczona. Trzeba zabezpieczyć wyrobiska i szyby, kontrolować zagrożenie wodne, gazowe oraz pożarowe, utrzymywać część infrastruktury i naprawiać szkody górnicze. Dochodzą prace dokumentacyjne, likwidacja zbędnego majątku i rekultywacja terenu. Część zadań trwa wiele lat po wyjeździe ostatniej tony węgla.

Obecnie prowadzona jest likwidacja trzech kopalń. Każdy pośpiech pozbawiony finansowania może zwiększyć ryzyko dla sąsiednich zakładów, mieszkańców i środowiska. Z drugiej strony przeciąganie procesu także kosztuje, ponieważ trzeba utrzymywać obiekty, personel i systemy bezpieczeństwa. Najtańszy wariant wymaga realistycznego harmonogramu, a nie samego ograniczenia rocznej puli pieniędzy.

Znaczną część rachunku tworzą osłony pracownicze

System przewiduje urlopy górnicze i przeróbkarskie oraz jednorazowe odprawy dla uprawnionych pracowników. Świadczenia mają umożliwić stopniowe zmniejszanie zatrudnienia bez gwałtownego wzrostu bezrobocia w miejscowościach zależnych od kopalń. Ich koszt pojawia się wcześniej niż część korzyści z zamknięcia zakładu, ponieważ redukcja stałych wydatków następuje dopiero po wykonaniu wielu prac likwidacyjnych.

Spółki wskazują także ryzyka prawne związane z roszczeniami za pracę w godzinach nadliczbowych oraz wdrażaniem zasad przejrzystości wynagrodzeń. Ich materializacja może kosztować setki milionów złotych. To nie przesądza, że wszystkie roszczenia zostaną uznane, ale tworzy potrzebę rezerwy finansowej. Budżet programu powinien oddzielać pewne świadczenia od kosztów warunkowych i sporów sądowych.

Brak pieniędzy może pojawić się już w drugim kwartale

Ministerstwo Energii ocenia, że obecna pula może nie wystarczyć do realizacji zadań już w drugim kwartale 2027 roku. Początek roku jest szczególnie wrażliwy, ponieważ wtedy przygotowywane i procedowane są umowy dotacyjne. Opóźnienie finansowania może wymusić korzystanie z krótkoterminowych źródeł płynności, przesuwanie płatności albo ograniczanie prac, których późniejsze odtworzenie byłoby droższe.

Utrata płynności nie jest tym samym co natychmiastowe bankructwo, lecz szybko przenosi problem na dostawców, pracowników i instytucje publiczne. Kopalnie kupują usługi, energię, materiały i części od wielu firm. Jeżeli płatności zaczną się opóźniać, koszt finansowania przechodzi na podwykonawców. Część mniejszych przedsiębiorstw może nie mieć kapitału potrzebnego do wielomiesięcznego oczekiwania.

Bezpieczeństwo energetyczne wymaga spójnego harmonogramu

Zbyt szybkie ograniczenie krajowej podaży przy utrzymanym zapotrzebowaniu elektrowni zwiększa zależność od importu węgla lub energii. Samo dofinansowanie spółek nie rozwiązuje jednak problemu, jeżeli harmonogram wydobycia nie jest zsynchronizowany z wyłączaniem bloków węglowych, uruchamianiem źródeł gazowych, rozwojem OZE, sieci i magazynów. Potrzebny jest wspólny bilans paliwa, mocy i terminów.

Argument bezpieczeństwa nie powinien automatycznie uzasadniać każdego kosztu. Państwo musi wykazać, które jednostki wydobywcze są potrzebne w danym okresie, ile węgla odbiorą elektrownie i jakie wydatki wynikają z likwidacji. Bez takiego podziału środki na transformację mogą mieszać się z pokrywaniem bieżącej nieefektywności, a podatnik nie zobaczy, za jaki konkretny efekt płaci.

Regiony górnicze potrzebują inwestycji równolegle z osłonami

Urlop lub odprawa chronią dochód pracownika w okresie przejściowym, lecz nie tworzą nowej bazy gospodarczej. Tereny i infrastruktura po kopalniach mogą służyć produkcji, energetyce, logistyce albo usługom, jeśli wcześniej zostaną przygotowane prawnie i technicznie. Samorządy potrzebują jasnego terminu przekazania majątku, informacji o stanie środowiska oraz finansowania uzbrojenia terenu.

Ryzyko protestów rośnie, gdy harmonogram zamknięć, warunki odejść i przyszłość zakładu są niejasne. Stabilne finansowanie powinno iść w parze z publicznym raportowaniem liczby osób korzystających z osłon, postępu likwidacji oraz kosztu każdego etapu. Taka przejrzystość ułatwia kontrolę wydatków i zmniejsza przestrzeń dla obietnic, których nie da się wykonać.

O losie 4 mld zł zdecyduje proces budżetowy

Wniosek resortów pojawił się podczas konsultacji ustawy okołobudżetowej na 2027 rok. Nie jest przyznaniem pieniędzy ani gwarancją emisji obligacji w oczekiwanej wysokości. Potrzebna będzie decyzja Ministerstwa Finansów, odpowiedni zapis prawny i zabezpieczenie limitu. Następnie znaczenie będą miały umowy, warunki wypłaty oraz rozliczenie wydatków przez spółki.

Najważniejsze punkty kontrolne to ostateczna kwota w budżecie, wartość papierów skarbowych, miesięczny profil potrzeb PGG i PKW oraz harmonogram likwidacji trzech kopalń. Trzeba też sprawdzić, czy dodatkowa pula zamyka całą lukę, czy pozostawia część kosztów spółkom.

Wniosek

Zapotrzebowanie sięgające 10,85 mld zł pokazuje, że schodzenie z wydobycia węgla jest procesem kosztownym jeszcze przed pełnym zamknięciem kopalń. Projektowane 5,99 mld zł może nie wystarczyć nawet do połowy roku, a dodatkowe 4 mld zł pokrywa większość, lecz nie całość wskazanej różnicy. Brak finansowania grozi chaotycznym przesuwaniem kosztów na pracowników, dostawców i kolejne lata.

Decyzja powinna łączyć płynność spółek z harmonogramem redukcji wydobycia, ochroną pracowników i rozliczeniem likwidacji. Obligacje skarbowe zapewniają gotówkę, ale pozostają zobowiązaniem państwa. Trzeba wykazać koszt bezpieczeństwa, osłon społecznych, zamknięcia zakładów i przygotowania terenów do nowej działalności.

Transparentność redakcji

Źródła i weryfikacja

  • Ministerstwo Energii
  • Ministerstwo Aktywów Państwowych
  • WNP