Spis treści
Według Gazeta.pl i PAP litewski minister obrony Robertas Kaunas stwierdził, że takie dyskusje powinni prowadzić historycy, a politycy powinni patrzeć w przyszłość. W podobnym tonie wypowiedział się niemiecki minister obrony Boris Pistorius, podkreślając znaczenie jedności NATO i solidarności z Ukrainą.
Sprawa jest jednak poważniejsza niż dyplomatyczna wymiana zdań. Dotyka pamięci o rzezi wołyńskiej, polityki historycznej Ukrainy, polskiego interesu bezpieczeństwa i pytania, czy emocje historyczne mogą osłabiać wspólny front wobec Rosji.
To nie jest spór o sam order. To spór o to, czy państwo potrafi bronić pamięci historycznej, nie niszcząc przy tym strategicznych interesów.
Dlaczego Nawrocki odebrał order Zełenskiemu?
Według informacji potwierdzanych przez AP, prezydent Karol Nawrocki ogłosił 19 czerwca 2026 roku decyzję o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Powodem była decyzja ukraińskiego prezydenta o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy odnoszącej się do UPA, czyli Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Dla Polski UPA pozostaje formacją obciążoną odpowiedzialnością za masowe mordy na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w czasie II wojny światowej. Polski Sejm uznał te wydarzenia za ludobójstwo.
Zełenski otrzymał Order Orła Białego w 2023 roku od prezydenta Andrzeja Dudy. Odznaczenie przyznano mu za zasługi dla bezpieczeństwa, współpracy międzynarodowej i obrony praw człowieka w czasie rosyjskiej agresji.
Po decyzji Nawrockiego Zełenski odesłał order do Warszawy. Według AP ukraiński prezydent tłumaczył, że odznaczenie było przez Ukraińców odbierane jako uznanie dla całego narodu i armii walczącej z Rosją.
Litwa i Niemcy ostrzegają przed politycznym kosztem
Wypowiedzi ministrów obrony Litwy i Niemiec pokazują, jak sprawa jest widziana poza Polską. Dla sojuszników z NATO najważniejsze jest dziś utrzymanie jedności wobec Rosji.
Robertas Kaunas, cytowany przez Gazeta.pl za PAP, podkreślił, że trudne czasy nie powinny niszczyć przyszłości. Boris Pistorius apelował, by nie patrzeć wyłącznie "w lusterko wsteczne" i utrzymać solidarność z Ukrainą.
To nie oznacza, że Litwa czy Niemcy unieważniają polską pamięć historyczną. Ich przekaz jest inny: spory o historię nie mogą przesłonić bieżącego bezpieczeństwa Europy.
Właśnie tu znajduje się najtrudniejszy punkt tej sprawy: Polska ma moralne prawo domagać się prawdy o Wołyniu, ale musi też ważyć skutki politycznych gestów w czasie wojny.
Ukraina popełniła błąd w polityce pamięci
Nie można pomijać odpowiedzialności Kijowa. Nadawanie wojskowej jednostce nazwy odwołującej się do UPA musiało wywołać w Polsce reakcję. Dla Ukraińców UPA bywa przedstawiana jako symbol walki z Moskwą. Dla Polaków to także symbol zbrodni na cywilach.
To napięcie nie jest nowe. Ale w czasie wojny z Rosją staje się szczególnie niebezpieczne, bo każdy gest historyczny ma znaczenie strategiczne.
Ukraina powinna rozumieć, że nie da się budować trwałego partnerstwa z Polską, jednocześnie ignorując polską pamięć o Wołyniu. Polska była jednym z kluczowych państw wspierających Ukrainę po 2022 roku. Tym bardziej Kijów powinien uważać, jakie symbole wprowadza do oficjalnej polityki państwowej.
Polska też musi uważać na skutki własnych decyzji
Decyzja o odebraniu orderu była mocnym sygnałem politycznym. Ale takie sygnały mają konsekwencje. Po stronie ukraińskiej doszło do symbolicznego odwetu: Zełenski odesłał order, a według doniesień medialnych polskie odznaczenia zaczęli zwracać także inni ukraińscy politycy i urzędnicy.
To już nie jest tylko gest wobec jednej osoby. To kryzys w relacjach dwóch państw, które mimo trudnej historii są dziś związane wspólnym interesem bezpieczeństwa.
Polska powinna jasno stawiać warunki w sprawach pamięci historycznej:
- ekshumacje ofiar,
- godne pochówki,
- dostęp do miejsc pamięci,
- uczciwy język po stronie ukraińskiej,
- rezygnacja z gloryfikowania formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach.
Ale powinna też unikać takich działań, które pozwalają Moskwie pokazywać Polskę i Ukrainę jako skłócone państwa niezdolne do współpracy.
Pamięć i bezpieczeństwo nie muszą się wykluczać
Najgorszym błędem byłoby ustawienie tej sprawy jako prostego wyboru: albo Wołyń, albo Ukraina. To fałszywa alternatywa.
Polska może i powinna domagać się prawdy historycznej. Jednocześnie Polska ma interes w tym, by Ukraina nie przegrała wojny z Rosją. Te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać, jeśli państwo prowadzi politykę dojrzałą, konsekwentną i przewidywalną.
Problem zaczyna się wtedy, gdy historia staje się narzędziem bieżącej walki politycznej, a nie podstawą długofalowej polityki państwa.
W sprawach takich jak Wołyń potrzebna jest twardość, ale także precyzja. Potrzebna jest pamięć, ale nie gesty, które eskalują kryzys bez jasnego planu wyjścia.
Wniosek: prawda historyczna wymaga strategii, nie tylko gestów
Spór o Order Orła Białego pokazuje, jak łatwo nierozwiązane sprawy historyczne mogą wrócić w chwili największego napięcia geopolitycznego.
Ukraina nie może oczekiwać od Polski milczenia w sprawie UPA. Polska nie może udawać, że symbole nie mają znaczenia. Ale Polska musi też pamiętać, że polityka wobec Ukrainy nie jest tylko polityką pamięci. Jest częścią bezpieczeństwa państwa.
Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko, kto miał rację w sprawie orderu. Kluczowe pytanie brzmi, czy Polska ma strategię, która jednocześnie broni pamięci o ofiarach i nie osłabia wspólnego frontu przeciw Rosji.
Bo pamięć historyczna bez strategii staje się emocją. A polityka bezpieczeństwa bez pamięci staje się cynizmem. Państwo odpowiedzialne musi umieć połączyć jedno z drugim.

