Przejdź do treści

Polityka

Weta prezydenta kosztują budżet, rynek i bezpieczeństwo

Weta prezydenta kosztują budżet, rynek i bezpieczeństwo Rok prezydentury Karola Nawrockiego stał się punktem zapalnym dla kilku dużych sporów
KGRedakcja Gefmo
7 sierpnia 20265 min czytania
Udostępnij:fXin

Obraz wygenerowany przez AI

Weta prezydenta kosztują budżet, rynek i bezpieczeństwo

Rok prezydentury Karola Nawrockiego stał się punktem zapalnym dla kilku dużych sporów gospodarczych. Na jednej osi znalazły się pieniądze z unijnego programu SAFE, regulacje rynku kryptoaktywów i podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. To nie jest tylko konflikt personalny między Pałacem Prezydenckim a rządem, lecz spór o to, kto ponosi koszt blokowanych ustaw: budżet, firmy, konsumenci czy sektor bezpieczeństwa.

Gospodarka trafiła do centrum sporu politycznego

Pierwsza rocznica prezydentury Karola Nawrockiego została podsumowana przez premiera Donalda Tuska przez pryzmat decyzji gospodarczych. Najmocniej wracają trzy sprawy: odmowa podpisania ustawy związanej z unijnym finansowaniem obronności SAFE, powtarzane weta wobec ustawy o rynku kryptoaktywów oraz zablokowanie podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Każda z tych decyzji dotyczy innego rynku, ale łączy je jedno: po wecie rząd musi szukać obejść, nowych projektów albo alternatywnego finansowania.

Dla obywatela ten konflikt może wyglądać jak kolejny rozdział partyjnej wojny. W praktyce stawką są konkretne pieniądze i terminy. Obrona potrzebuje przewidywalnego finansowania, rynek krypto potrzebuje krajowych reguł zgodnych z unijnym MiCA, a system obniżania cen paliw miał zostać powiązany z daniną od nadzwyczajnych zysków. Gdy jedna instytucja blokuje rozwiązanie, druga musi ułożyć plan zastępczy, a czas i niepewność stają się kosztem gospodarczym.

SAFE pokazuje spór o dług i tempo zbrojeń

Największy ciężar finansowy ma spór o SAFE. Rząd przedstawiał ten program jako szansę na bardzo duży strumień taniego finansowania obronności, sięgający kilkudziesięciu miliardów euro. Argument był prosty: Polska potrzebuje szybkich zakupów i inwestycji w przemysł zbrojeniowy, a europejski instrument pożyczkowy pozwala przyspieszyć działania bez natychmiastowego obciążania krajowego budżetu w takiej skali.

Prezydent odrzucił ten model, wskazując na wieloletni dług, ryzyko warunkowości i potrzebę bardziej suwerennego rozwiązania. Zaproponowany wariant SAFE 0 proc. miał opierać się na krajowych instrumentach finansowania. Gospodarczo problem polega na tym, że bezpieczeństwo nie czeka na idealny model finansowy. Im dłużej trwa spór o konstrukcję pieniędzy, tym trudniej planować zamówienia, moce produkcyjne i udział polskich firm w łańcuchach dostaw.

Kryptoaktywa zostają bez krajowego domknięcia

Drugim polem konfliktu jest ustawa o rynku kryptoaktywów. Prezydent kilkukrotnie blokował przepisy, które miały uporządkować krajowy nadzór nad sektorem i wdrożyć rozwiązania potrzebne po wejściu unijnego rozporządzenia MiCA. Pałac Prezydencki argumentował, że projekt jest nadmiernie restrykcyjny, obciąża mniejsze podmioty i może faworyzować silniejszych graczy finansowych.

Rząd widzi to inaczej: bez krajowej ustawy nadzór ma mniej narzędzi, klienci są gorzej chronieni, a firmy działające uczciwie dostają sygnał, że reguły mogą być niepełne lub spóźnione. Dla branży cyfrowej największym problemem nie jest sama regulacja, lecz brak pewności, jaka regulacja ostatecznie będzie obowiązywać. To osłabia inwestycje, utrudnia wejście na rynek i zwiększa przewagę podmiotów zagranicznych, które mogą działać w stabilniejszych jurysdykcjach.

Windfall tax miał finansować tańsze paliwo

Trzeci spór dotyczy paliw. Rządowy projekt podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych przewidywał czasową daninę od zysków osiąganych w warunkach kryzysu na rynkach energii. Konstrukcja miała objąć nadwyżkę ponad zwykły poziom marż, ze stawką 60 proc. od nadzwyczajnego zysku. Wpływy szacowano na około 4 mld zł, a pieniądze miały pomóc finansować rozwiązania osłonowe dla kierowców i firm.

Prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, podnosząc argument stabilności prawa i ryzyko działania wstecz. Z punktu widzenia kierowców efekt jest prostszy: pakiet Ceny Paliw Niżej stracił jedno z głównych źródeł finansowania. Rząd może jeszcze obniżać VAT w krótkim okresie, ale bez dodatkowej daniny koszt takiego ruchu spada bezpośrednio na budżet.

Budżet płaci za niepewność

Weto nie zawsze oznacza definitywny koniec polityki publicznej. Czasem wymusza poprawki, czasem zmusza rząd do znalezienia innej podstawy prawnej, a czasem przenosi spór do Trybunału Konstytucyjnego. Problem polega na tym, że gospodarka nie rozlicza tylko finału. Rozlicza również opóźnienia, przerwane procesy, koszt obsługi nowych projektów i ryzyko, że decyzja inwestycyjna zostanie odłożona.

Najbardziej widać to przy paliwach i obronności. Jeżeli program osłonowy traci finansowanie, trzeba pokryć go z innych dochodów albo ograniczyć skalę wsparcia. Jeżeli program zbrojeniowy wymaga planu zastępczego, firmy nie wiedzą, kiedy ruszą zamówienia i w jakiej formule. Z tego powodu spór konstytucyjny bardzo szybko staje się sporem o płynność państwa.

Firmy potrzebują reguł wcześniej niż politycy kompromisu

Przedsiębiorcy mogą dostosować się do wielu regulacji, nawet trudnych, jeżeli znają termin, koszt i zakres obowiązków. Najgorszy jest etap zawieszenia: ustawa uchwalona, następnie zablokowana, potem poprawiana, a później ponownie kwestionowana. W takim środowisku działy prawne, księgowe i inwestycyjne pracują na kilku scenariuszach naraz, co zwiększa koszty bez tworzenia nowej wartości.

Rynek kryptoaktywny jest tu dobrym przykładem. Brak krajowego domknięcia pod MiCA nie sprawia, że ryzyko znika. Przeciwnie, przenosi ciężar na firmy, klientów i nadzór, który musi działać w mniej komfortowych warunkach. Podobny mechanizm działa przy paliwach: koncerny, importerzy i stacje analizują możliwość nowego podatku, zmian VAT, reakcji na ceny ropy i decyzji politycznych, zamiast pracować w stabilnym otoczeniu.

Największym ryzykiem jest normalizacja prowizorki

Państwo może działać przez plan B, ale nie powinno budować całej polityki gospodarczej na obejściach. Doraźne uchwały, poprawiane projekty i spory o kompetencje mogą być konieczne w kryzysie, lecz nie zastąpią przewidywalnego procesu legislacyjnego. Gdy wyjątek staje się normą, rośnie ryzyko błędów, nieprecyzyjnych przepisów i kolejnych sporów sądowych.

To uderza także w zaufanie do instytucji. Obywatel oczekuje, że skoro państwo zapowiada tańsze paliwo, ochronę inwestorów albo finansowanie obronności, to potrafi przeprowadzić proces do końca. Jeżeli każda większa decyzja kończy się konfliktem między ośrodkami władzy, gospodarka zaczyna wyceniać nie tylko podatki i stopy procentowe, ale również trwałość decyzji państwa.

Wniosek

Najważniejszy koszt wet nie zawsze pojawia się wprost w ustawie budżetowej. Często jest ukryty w opóźnionych zamówieniach, niepewnych cenach, odłożonych inwestycjach i droższym planowaniu. Prezydent ma konstytucyjne prawo blokować ustawy, a rząd ma prawo krytykować skutki tych decyzji. Gospodarka potrzebuje jednak czegoś więcej niż formalnej racji każdej ze stron.

W sprawach takich jak obronność, paliwa i regulacje finansowe kompromis instytucjonalny nie jest luksusem. Jest warunkiem działania państwa. Jeżeli kolejne duże projekty będą kończyć się wetem i planem awaryjnym, Polska będzie miała nie tylko ostrzejszy konflikt polityczny, lecz także droższe państwo i bardziej nerwowy rynek.

Transparentność redakcji

Źródła i weryfikacja

  • Business Insider Polska
  • Kancelaria Prezydenta RP
  • Kancelaria Prezesa Rady Ministrów