Co wiadomo o decyzji szpitala
2 lipca 2026 r. ujawniono, że Szpital Południowy w Warszawie rozwiązał umowę o pracę z koordynatorem prosektorium bez wypowiedzenia. W komunikacie placówki wskazano na ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, w tym obowiązku dbałości o dobre imię szpitala, lojalności wobec pracodawcy oraz poszanowania zmarłych i ich rodzin.
Władze szpitala podkreśliły, że funkcja koordynatora prosektorium wymaga szczególnego standardu postępowania z ciałem osoby zmarłej, poszanowania kultu osoby zmarłej i uczuć rodzin oraz dbałości o zaufanie rodzin do placówki. Ten fragment jest kluczowy, bo pokazuje, że szpital traktuje sprawę nie tylko jako problem organizacyjny, lecz także jako uderzenie w etykę i reputację instytucji.
Tło: prosektorium i zarzuty o komercjalizację
Decyzja personalna jest następstwem publikacji dotyczących praktyk w prosektorium. Opisywano w nich m.in. promowanie firmy pogrzebowej powiązanej ze znajomą koordynatora, publikowanie w mediach społecznościowych zdjęć ciał i szczątków ludzkich oraz wykorzystywanie prosektorium jako planu filmowego. To są zarzuty o bardzo różnym ciężarze, dlatego trzeba je rozdzielać od formalnego rozstrzygnięcia pracowniczego.
Najmocniejszy wymiar tej sprawy nie polega wyłącznie na tym, czy doszło do naruszenia konkretnych procedur. Chodzi także o granicę, której instytucja publiczna nie może przekroczyć: śmierć pacjenta nie może stać się przestrzenią autopromocji, marketingu ani towarzyskiego obiegu usług.
Prokuratura: jeden wątek bez śledztwa, drugi nadal otwarty
Wątek zdjęć z sekcji zwłok nie doprowadził do wszczęcia postępowania. Z przekazanych informacji wynika, że prokuratura odmówiła wszczęcia sprawy dotyczącej publikowania zdjęć z sekcji w serwisach społecznościowych przez koordynatora prosektorium. Analizowany był również wątek narzucania wyboru firmy pogrzebowej, ale takich praktyk nie stwierdzono.
To nie oznacza jednak, że wszystkie pytania wokół prosektorium zostały zamknięte. Osobno prowadzone jest śledztwo dotyczące podrobienia kart zgonu 20 osób. Według relacjonowanych ustaleń chodzi o naniesienie pieczęci koordynatora prosektorium i podpisanie dokumentów przez osobę nieuprawnioną.
Trzy poziomy sprawy
- decyzja pracownicza: rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia ze skutkiem natychmiastowym;
- ocena etyczna i organizacyjna: standard postępowania ze zmarłymi, zaufanie rodzin i reputacja szpitala;
- wątki prawne: odmowa wszczęcia sprawy dotyczącej zdjęć oraz osobne śledztwo w sprawie kart zgonu 20 osób.
Dlaczego ta sprawa jest większa niż jeden etat
Szpital Południowy od tygodni funkcjonuje w warunkach kryzysu reputacyjnego. Wcześniejsze publikacje dotyczyły nieprawidłowości wokół pracy w SOR-ach i rozliczeń osób związanych z placówką. Po nagłośnieniu sprawy jeden z byłych radnych Koalicji Obywatelskiej odszedł z partii, złożył mandat i zwrócił część pieniędzy szpitalowi.
Na tym tle decyzja w sprawie prosektorium nie jest pojedynczym epizodem kadrowym. Jest kolejnym sygnałem, że zarządzanie placówką wymaga nie tylko decyzji personalnych, lecz także pełnego audytu procedur, nadzoru nad obszarami wrażliwymi i jasnej komunikacji wobec pacjentów oraz rodzin.
Co powinno być teraz najważniejsze
Najgorszą odpowiedzią byłoby ograniczenie sprawy do jednego komunikatu o zwolnieniu. Prosektorium jest miejscem szczególnie wrażliwym: rodziny nie mają tam zwykłej relacji usługowej z instytucją, tylko powierzają jej ostatni etap opieki nad osobą zmarłą. Dlatego potrzebne są procedury, które nie zostawiają miejsca na konflikt interesów, nieformalny marketing ani niekontrolowany obieg materiałów zdjęciowych.
Szpital i miasto powinny pokazać, jakie mechanizmy zostały sprawdzone: kto miał dostęp do prosektorium, kto nadzorował dokumentację, jakie były zasady kontaktu z rodzinami, jak kontrolowano relacje z firmami pogrzebowymi i czy podobne ryzyka występują w innych częściach placówki.
Wniosek
Rozwiązanie umowy z koordynatorem prosektorium jest mocną decyzją kadrową, ale nie kończy kryzysu Szpitala Południowego. Jeżeli placówka ma odbudować zaufanie, musi wykazać nie tylko, że reaguje na ujawnione przypadki, lecz także że potrafi zamknąć luki organizacyjne, które pozwoliły im się pojawić. W sprawach dotyczących zmarłych i ich rodzin standard instytucji publicznej musi być wyższy niż samo minimum prawne.

