Spis treści
- W skrócie
- 12,1 proc. to górny wariant, a nie pewna prognoza
- Pierwsze efekty mogą pojawić się w ciągu trzech lat
- Tylko 8 proc. polskich firm korzysta z AI
- Wzrost gospodarki nie musi oznaczać wzrostu zatrudnienia
- Najwcześniej zmienią się usługi biznesowe
- Korzyści nie trafią automatycznie do pracowników
- Co musi zrobić Polska
- Potencjał jest duży, lecz wynik pozostaje otwarty
Najwyższy wynik nie jest gwarantowaną prognozą. Zależy od skali inwestycji, zdolności firm do wdrażania nowych narzędzi oraz możliwości przekwalifikowania pracowników.
W skrócie
Bank Światowy po raz pierwszy zastosował dla Polski model MANAGE AI, który analizuje wpływ sztucznej inteligencji na wzrost gospodarczy, zatrudnienie, płace i finanse publiczne. Wyniki pokazują duży potencjał, ale również ogromną rozpiętość możliwych rezultatów. Obecnie tylko 8 proc. polskich firm deklaruje korzystanie z AI.
12,1 proc. to górny wariant, a nie pewna prognoza
Raport Banku Światowego „Navigating the Age of AI: Implications for Poland’s Economy” przedstawia kilka scenariuszy rozwoju polskiej gospodarki.
Według autorów realny PKB Polski może być w 2035 roku wyższy o od 1,3 proc. do 12,1 proc. w porównaniu ze scenariuszem, w którym firmy nie zwiększają wykorzystania sztucznej inteligencji.
Różnica między dolną i górną wartością jest bardzo duża. Pokazuje, że wpływ technologii nie wynika wyłącznie z jej dostępności. Znaczenie będą miały tempo inwestycji, źródła ich finansowania, jakość zarządzania przedsiębiorstwami, kwalifikacje pracowników i sprawność całego rynku pracy.
Dlatego wyniku 12,1 proc. nie należy interpretować jako zapowiedzi, że polska gospodarka na pewno osiągnie taki dodatkowy wzrost.
Pierwsze efekty mogą pojawić się w ciągu trzech lat
Bank Światowy ocenia, że wzrost produktywności związany z AI może stać się zauważalny w Polsce w ciągu około trzech lat.
Warunkiem jest jednak wykorzystanie technologii do rzeczywistej zmiany procesów, a nie samo kupowanie dostępu do kolejnych aplikacji. Firma może korzystać z narzędzi generatywnych, nie osiągając wyższej produktywności, jeżeli nie zmieni organizacji pracy, sposobu podejmowania decyzji i podziału zadań.
Autorzy raportu zwracają uwagę na znaczenie kompetencji menedżerskich. To właśnie zdolność firm do przebudowy procesów może zdecydować, czy AI stanie się źródłem trwałego wzrostu, czy pozostanie jedynie dodatkowym kosztem.
Tylko 8 proc. polskich firm korzysta z AI
Według danych przytoczonych przez Bank Światowy sztuczną inteligencję wykorzystuje obecnie około 8 proc. polskich przedsiębiorstw.
Z jednej strony oznacza to duży niewykorzystany potencjał. Z drugiej pokazuje skalę wyzwania. Wiele firm, szczególnie mniejszych, może nie dysponować kapitałem, odpowiednimi danymi, infrastrukturą cyfrową lub pracownikami zdolnymi do skutecznego wdrażania nowych rozwiązań.
Samo udostępnienie przedsiębiorcom technologii nie wystarczy. Potrzebne będą inwestycje w sieci cyfrowe, energię, edukację, cyberbezpieczeństwo oraz szkolenia.
Wzrost gospodarki nie musi oznaczać wzrostu zatrudnienia
Wyższy PKB nie jest równoznaczny z większą liczbą miejsc pracy. AI może zwiększać wartość produkcji, jednocześnie ograniczając zapotrzebowanie na część rutynowych zadań.
Bank Światowy wskazuje, że ostateczny wpływ na zatrudnienie zależy w dużym stopniu od mobilności pracowników. Jeśli osoby tracące dotychczasowe zadania będą mogły szybko zdobyć nowe kompetencje i przejść do rozwijających się sektorów, negatywne skutki mogą zostać ograniczone.
W scenariuszu niskiej mobilności różnica w zatrudnieniu może sięgać około 341 tys. miejsc pracy względem wariantu bazowego. Przy wysokiej zdolności pracowników do zmiany zawodu lub branży modelowana różnica spada do około 3 tys.
Nie oznacza to, że do 2035 roku z polskiej gospodarki automatycznie zniknie 341 tys. istniejących stanowisk. Jest to wynik scenariusza modelowego, pokazujący możliwą różnicę między wariantami rozwoju gospodarki.
Najwcześniej zmienią się usługi biznesowe
Szybkie zmiany mogą nastąpić w usługach biznesowych, finansowych, ubezpieczeniowych i informatycznych. To sektory, w których duża część pracy polega na analizowaniu dokumentów, przetwarzaniu informacji, przygotowywaniu zestawień i wykonywaniu powtarzalnych czynności.
AI może przejąć część takich zadań, ale nie musi całkowicie zastępować wykonujących je osób. Bardziej prawdopodobna jest zmiana zakresu obowiązków i przesunięcie pracowników w stronę zadań wymagających odpowiedzialności, wiedzy branżowej, kontaktu z klientem i kontroli wyników generowanych przez systemy.
Bank Światowy przewiduje, że technologia nie musi radykalnie zmienić struktury polskiej gospodarki. Może natomiast istotnie zmienić sposób organizacji pracy wewnątrz poszczególnych sektorów.
Korzyści nie trafią automatycznie do pracowników
W raporcie zaznaczono, że część korzyści wynikających z wdrażania AI może trafiać przede wszystkim do właścicieli kapitału oraz przedsiębiorstw finansujących nowe rozwiązania.
Wzrost produktywności nie musi więc automatycznie oznaczać proporcjonalnego wzrostu płac. Bez odpowiedniej polityki edukacyjnej, podatkowej i społecznej technologia może zwiększać różnice między pracownikami posiadającymi poszukiwane kompetencje a osobami wykonującymi zadania podatne na automatyzację.
Szczególnego wsparcia mogą wymagać osoby starsze, pracownicy o niższych kwalifikacjach oraz grupy mające mniejsze możliwości zmiany zawodu lub miejsca zatrudnienia.
Co musi zrobić Polska
Najwyższy wariant wzrostu wymaga znacznie więcej niż zakupu oprogramowania. Polska potrzebuje kapitału na inwestycje, stabilnych regulacji, lepszego zarządzania w firmach oraz systemu kształcenia reagującego na zmiany na rynku pracy.
Istotne będą również programy przekwalifikowania, pośrednictwo pracy i wsparcie dla osób przechodzących między sektorami. Im szybciej pracownicy będą mogli znaleźć nowe zastosowanie dla swoich umiejętności, tym większa część wzrostu produktywności przełoży się na poprawę poziomu życia.
Potencjał jest duży, lecz wynik pozostaje otwarty
Raport Banku Światowego nie odpowiada na pytanie, ile dokładnie Polska zyska dzięki sztucznej inteligencji. Pokazuje natomiast dwa skrajnie różne kierunki.
W pierwszym technologia pozostaje słabo wykorzystywana, a dodatkowy wzrost gospodarczy jest ograniczony. W drugim firmy inwestują, pracownicy zdobywają nowe kompetencje, a rynek pracy sprawnie przenosi ludzi do bardziej produktywnych zadań.
Różnica między 1,3 proc. a 12,1 proc. jest w praktyce miarą jakości polskiej polityki gospodarczej, zdolności przedsiębiorstw do innowacji oraz skuteczności systemu edukacji.
Źródła:

