Spis treści
- Bill Gates proponuje podatek od robotów i sztucznej inteligencji
- Gates chce zrównać podatkowo pracę człowieka i maszyny
- Podatek od tokenów mierzyłby zużycie modeli
- System podatkowy opiera się na dochodach z pracy
- Skala zmiany na rynku pracy pozostaje niepewna
- Podobne pomysły przedstawiają liderzy branży AI
- Najtrudniej zdefiniować zastąpioną pracę
- Źle zaprojektowany podatek może zahamować korzystne zastosowania
- Polska potrzebuje najpierw danych o automatyzacji
- Wniosek
- Źródła
Bill Gates proponuje podatek od robotów i sztucznej inteligencji
Bill Gates wrócił do pomysłu opodatkowania pracy wykonywanej przez maszyny. Proponuje, aby robot zastępujący człowieka wnosił odpowiednik składek od wynagrodzenia, a korzystanie z modeli mogło być obciążone podatkiem od tokenów. Wpływy miałyby finansować przekwalifikowanie i system zabezpieczeń społecznych. Koncepcja odpowiada na realny problem erozji dochodów z pracy, lecz jej wdrożenie wymagałoby ustalenia, kiedy technologia zastępuje etat, a kiedy tylko zwiększa wydajność pracownika.
Gates chce zrównać podatkowo pracę człowieka i maszyny
W rozmowie z Ezrą Kleinem Gates zaproponował określenie jednostki pracy i pobieranie takiego samego podatku niezależnie od tego, czy wykonuje ją człowiek, czy robot. W Stanach Zjednoczonych punktem odniesienia byłyby składki FICA finansujące Social Security i Medicare. Firma automatyzująca zadanie nadal dokładałaby się więc do systemu, który wcześniej otrzymywał pieniądze z pensji pracownika.
To rozwinięcie pomysłu, który współzałożyciel Microsoftu przedstawiał już w 2017 r. Nowością jest połączenie fizycznych robotów z generatywną AI i rozliczeniem wykorzystania modeli. Gates uważa, że przewaga podatkowa kapitału nad zatrudnieniem może niepotrzebnie przyspieszać zastępowanie ludzi, nawet gdy społeczny koszt zwolnień przewyższa oszczędność przedsiębiorstwa.
Podatek od tokenów mierzyłby zużycie modeli
Token jest techniczną jednostką tekstu przetwarzaną przez model. Dostawcy usług AI często rozliczają klientów według liczby tokenów wejściowych i wyjściowych, dlatego taki miernik wydaje się łatwy do policzenia. Podatek mógłby być naliczany przy zakupie usługi obliczeniowej i tworzyć dochód nawet wtedy, gdy automatyzacja odbywa się w oprogramowaniu, bez fizycznego robota w fabryce.
Prostota jest jednak pozorna. Taka sama liczba tokenów może służyć do napisania reklamy, pomocy lekarzowi, tłumaczenia dokumentu albo filtrowania spamu. Obciążenie użycia nie mówi, ile miejsc pracy zniknęło ani jaką wartość powstała. Preferowałoby również firmy mające własne modele i infrastrukturę, jeżeli podatek obejmowałby głównie komercyjne interfejsy programistyczne.
System podatkowy opiera się na dochodach z pracy
Uzasadnienie propozycji zaczyna się od konstrukcji finansów publicznych. Pracownik i pracodawca płacą podatki oraz składki od wynagrodzenia, z których finansowane są emerytury, ochrona zdrowia i inne usługi. Maszyna jest natomiast inwestycją kapitałową, której koszt można amortyzować lub odliczać. Gdy zatrudnienie spada, państwo może jednocześnie tracić wpływy i ponosić większe wydatki na pomoc osobom bez pracy.
Badacze analizujący opodatkowanie AI wskazują, że nowoczesne systemy podatkowe znacznie mocniej polegają na pracy niż na automatycznie generowanej wartości. Problem nie wymaga masowego bezrobocia, aby stał się widoczny. Wystarczy, że część wynagrodzeń zostanie zastąpiona zyskiem właściciela technologii, który jest inaczej opodatkowany i może łatwiej przenosić się między państwami.
Skala zmiany na rynku pracy pozostaje niepewna
Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że około 40 proc. miejsc pracy na świecie jest w pewnym stopniu wystawionych na wpływ AI, a w gospodarkach rozwiniętych udział może sięgać 60 proc. Ekspozycja nie oznacza jednak likwidacji etatu. W części zawodów technologia zastąpi zadania, w innych uzupełni pracownika i zwiększy jego produktywność, płacę albo popyt na usługi.
Historia automatyzacji pokazuje, że firmy jednocześnie redukują niektóre role i tworzą nowe. Tempo przejścia ma jednak znaczenie. Jeżeli nowe zawody pojawią się później lub w innych regionach niż zwolnienia, pracownicy mogą długo pozostawać bez odpowiednich kwalifikacji. Gates chce wykorzystać podatek właśnie do sfinansowania tego okresu dostosowania, zamiast zakładać, że rynek sam rozłoży korzyści równomiernie.
Podobne pomysły przedstawiają liderzy branży AI
Dyrektor Anthropic Dario Amodei proponował opodatkowanie firm AI albo dochodów kapitałowych w celu finansowania powszechnego wsparcia i ochrony osób tracących dochód. OpenAI wskazywało podatek związany z pracą zautomatyzowaną jako jedną z możliwości, obok krótszego tygodnia pracy i szerokiego udziału społeczeństwa w majątku tworzonym przez technologię. Nie są to jednak gotowe projekty ustaw.
Wspólny element tych propozycji stanowi obawa przed koncentracją korzyści. Modele wymagają dużego kapitału, centrów danych i energii, dlatego największe zyski mogą trafiać do niewielkiej liczby właścicieli infrastruktury. Podatek ma przekazać część nadwyżki do gospodarstw domowych lub usług publicznych. Spór dotyczy tego, czy obciążać przychód, zysk, moc obliczeniową, zużycie energii czy sam fakt redukcji zatrudnienia.
Najtrudniej zdefiniować zastąpioną pracę
Robot przemysłowy rzadko odpowiada dokładnie jednemu pracownikowi. Może wykonywać fragment zadań kilku osób, poprawiać bezpieczeństwo albo zwiększać produkcję bez zwolnień. System AI używany przez księgowego może skrócić przygotowanie dokumentu, ale odpowiedzialność i kontakt z klientem pozostają po stronie człowieka. Podatek oparty na hipotetycznym etacie wymagałby ciągłego oceniania organizacji pracy w każdej firmie.
Powstaje też problem granic. Usługa może działać w chmurze w jednym kraju, być kupiona przez przedsiębiorstwo w drugim i obsługiwać klientów w kolejnych państwach. Jeżeli daninę wprowadzi tylko jedna gospodarka, firmy mogą przenieść infrastrukturę lub zakupy. Skuteczny model musiałby opierać się na wspólnych zasadach i ograniczać podwójne opodatkowanie, a to wymaga wieloletnich negocjacji.
Źle zaprojektowany podatek może zahamować korzystne zastosowania
Jednolita stawka od tokenów podniosłaby koszt zarówno automatyzacji call center, jak i analizy medycznej, edukacji czy badań naukowych. Gates sam wskazuje, że obciążenie powinno być ukierunkowane, aby nie spowalniać zastosowań obniżających koszt leczenia i nauki. Zwolnienia sektorowe zwiększyłyby jednak złożoność systemu i zachęcały firmy do przedstawiania zwykłych usług jako działalności uprzywilejowanej.
Podatek może także utrwalić pozycję największych przedsiębiorstw, które łatwiej poniosą koszt administracyjny i zbudują własne modele. Małe firmy mogłyby ograniczyć inwestycje, choć to one często wykorzystują AI do konkurowania z dużymi podmiotami. Rozwiązanie powinno więc uwzględniać skalę firmy, cel zastosowania, faktyczny wpływ na zatrudnienie i możliwość odliczenia kosztów szkolenia pracowników.
Polska potrzebuje najpierw danych o automatyzacji
W polskich warunkach prosty podatek od robotów byłby trudny do wprowadzenia bez wiedzy o tym, gdzie AI faktycznie zastępuje pracę. Administracja potrzebowałaby danych o inwestycjach w automatyzację, zmianach zatrudnienia, wydajności i płacach, z zachowaniem tajemnicy przedsiębiorstw. Dopiero wtedy można ocenić, czy ubywa bazy składkowej i które grupy pracowników wymagają wsparcia.
Alternatywą może być neutralniejsze opodatkowanie zysków i kapitału, zachęty do utrzymywania zatrudnienia, ubezpieczenie wynagrodzenia po zmianie zawodu oraz finansowanie szkoleń. Takie instrumenty nie próbują policzyć każdego tokena, ale również wymagają wskazania źródła dochodów. Debata Gatesa jest więc cenna przede wszystkim dlatego, że ujawnia lukę między tempem automatyzacji a wolnym tempem przebudowy finansów publicznych.
Wniosek
Podatek od robotów i tokenów AI odpowiada na rzeczywiste ryzyko: technologia może zmniejszyć wpływy z pracy dokładnie wtedy, gdy państwo będzie musiało finansować przekwalifikowanie i ochronę dochodów. Nie istnieje jednak jeszcze dobra definicja opodatkowanej jednostki ani wiarygodny sposób oddzielenia zastępowania ludzi od wspierania ich pracy. Zanim propozycja stanie się ustawą, potrzebne są dane, testy różnych modeli oraz współpraca międzynarodowa. Inaczej danina może ominąć największych graczy i obciążyć najbardziej produktywne zastosowania.
Źródła i weryfikacja
- Bill Gates i Gates Notes
- Business Insider Polska
- Międzynarodowy Fundusz Walutowy

