Pasażerowie, którzy wsiadają do pociągu bez biletu i kupują go dopiero u konduktora, mogą zapłacić więcej. W pociągach PKP Intercity do ceny przejazdu może zostać doliczona opłata za wydanie biletu w pociągu w wysokości 20 zł od osoby.
To nie jest nowa zasada, ale wielu podróżnych nadal o niej nie wie. Problem polega na tym, że dla części pasażerów zakup biletu w pociągu wydaje się normalną alternatywą dla kasy, aplikacji albo strony internetowej. Tymczasem przewoźnik traktuje taką sytuację inaczej, jeśli na stacji była możliwość wcześniejszego zakupu biletu.
W praktyce oznacza to, że brak biletu przy wejściu do pociągu może kosztować pasażera dodatkowe 20 zł, nawet jeśli chce on uczciwie zapłacić za przejazd.
Chodzi przede wszystkim o zakup biletu
- w kasie biletowej,
- w automacie,
- przez aplikację mobilną,
- przez stronę internetową przewoźnika,
- przez inne dostępne kanały sprzedaży.
Jeżeli pasażer mimo takiej możliwości wsiada bez biletu i zgłasza się po jego zakup dopiero w wagonie, konduktor może doliczyć opłatę za wydanie dokumentu przewozu w pociągu.
To ważne rozróżnienie: pasażer nie płaci kary za jazdę bez biletu, lecz dodatkową opłatę za wystawienie biletu już w pociągu.
Regulamin przewiduje jednak wyjątki
Dodatkowa opłata nie powinna być naliczona każdemu pasażerowi automatycznie.
Według informacji przywołanych przez Interię, PKP Intercity zwalnia z tej opłaty między innymi osoby, które:
- rozpoczynają podróż na stacji, gdzie nie ma czynnej kasy biletowej,
- są osobami z niepełnosprawnością lub mają ograniczoną możliwość poruszania się,
- podróżują jako opiekun lub przewodnik osoby z niepełnosprawnością,
- ukończyły 70 lat i mogą potwierdzić swój wiek dokumentem,
- mają już bilet, ale muszą dokupić rezerwację miejsca,
- posiadają bilet kupiony przez internet, w aplikacji lub automacie i chcą dokupić bilet na przewóz psa albo bagażu,
- zmieniają umowę przewozu,
- muszą kupić dopłatę do posiadanego biletu,
- korzystają z określonych przejazdów z ulgą 100 proc.
Lista wyjątków jest dość długa, co pokazuje, że sprawa nie sprowadza się do prostego komunikatu: „kto nie kupił biletu wcześniej, ten płaci więcej”. W wielu przypadkach znaczenie mają szczegóły: stacja początkowa, rodzaj biletu, wiek pasażera, stan zdrowia, przesiadka albo forma wcześniejszego zakupu.
Formalnie przewoźnik może wskazywać, że informacje znajdują się w regulaminie
Tyle że z punktu widzenia zwykłego pasażera nie rozwiązuje to całego problemu.
Podróżni nie czytają regulaminów przed każdą podróżą. Wielu z nich działa intuicyjnie: skoro w pociągu jest konduktor, a konduktor może sprzedać bilet, to zakup w wagonie wydaje się normalną usługą. Dopiero przy kontroli okazuje się, że ta usługa może być droższa.
Jeżeli system sprzedaży biletów jest wielokanałowy, to informacja o dodatkowych kosztach powinna być widoczna tam, gdzie pasażer podejmuje decyzję, a nie tylko ukryta w regulaminie.
To szczególnie ważne dla osób starszych, osób wykluczonych cyfrowo, pasażerów okazjonalnych oraz tych, którzy podróżują ze stacji o słabszej infrastrukturze. Dla nich aplikacja albo internetowy system sprzedaży nie zawsze są naturalnym rozwiązaniem.
Ile można dostać?
Dla części pasażerów 20 zł może wydawać się niewielką kwotą. Ale w praktyce taka opłata potrafi znacząco podnieść koszt krótszej podróży.
Jeżeli ktoś jedzie na niedługiej trasie, dodatkowe 20 zł może być odczuwalne bardziej niż sam bilet. Jeszcze większe znaczenie ma to przy podróży rodzinnej. Opłata jest naliczana od każdej odprawianej osoby, więc przy kilku pasażerach robi się z tego już nie drobna dopłata, ale realny dodatkowy koszt.
Problem nie polega więc wyłącznie na wysokości opłaty. Chodzi o przewidywalność zasad.
Pasażer powinien wiedzieć przed wejściem do pociągu:
- czy może kupić bilet u konduktora,
- czy zapłaci za to więcej,
- czy jego stacja jest objęta wyjątkiem,
- czy należy do grupy zwolnionej z opłaty,
- gdzie może szybko sprawdzić zasady.
Najbezpieczniejsze rozwiązanie jest proste: jeżeli to możliwe, bilet warto kupić przed wejściem do pociągu.
Przed podróżą warto sprawdzić:
- czy na stacji działa kasa biletowa,
- czy jest dostępny automat,
- czy można kupić bilet przez aplikację lub internet,
- czy pociąg wymaga rezerwacji miejsca,
- czy przysługuje nam zwolnienie z opłaty,
- czy mamy dokument potwierdzający ulgę, wiek albo niepełnosprawność.
Jeżeli pasażer wsiada na stacji bez czynnej kasy albo bez możliwości zakupu biletu, powinien zgłosić się do konduktora od razu po wejściu do pociągu. To ogranicza ryzyko nieporozumień.
Sprawa dodatkowej opłaty za bilet w pociągu pokazuje szerszy problem usług publicznych i quasi-publicznych: zasady mogą być formalnie dostępne, ale nadal niezrozumiałe dla dużej części użytkowników.
Kolej ma być systemem przewidywalnym. Pasażer nie powinien dowiadywać się o dodatkowym koszcie dopiero wtedy, gdy stoi już w wagonie i kupuje bilet u konduktora.
Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko, czy PKP Intercity ma prawo doliczyć 20 zł. Kluczowe jest to, czy pasażer został o tej opłacie poinformowany w sposób prosty, widoczny i praktyczny.
Bo nowoczesna kolej to nie tylko pociągi, aplikacje i regulaminy. To także jasne zasady, które zwykły człowiek rozumie przed podróżą, a nie dopiero wtedy, gdy musi dopłacić.

