Po kilku miesiącach spadków rynek kawy ponownie znalazł się pod presją, a ceny ziaren wróciły w okolice jednych z najwyższych poziomów w tym roku. Ulewy, susza, opóźnione zbiory i droższe koszty produkcji mogą przełożyć się na ceny w sklepach oraz kawiarniach, choć skala podwyżek będzie zależeć od zapasów, kursów walut i polityki sprzedawców.
Tania kawa okazała się krótką przerwą
Jeszcze niedawno rynek liczył, że rekordowe zbiory w Brazylii przyniosą dłuższe uspokojenie cen. Po wcześniejszych szczytach kontrakty na kawę spadły do okolic 250 centów za funt na przełomie maja i czerwca. Dla importerów i palarni była to szansa na oddech, a dla konsumentów nadzieja, że półki sklepowe przestaną drożeć.
Ten scenariusz zaczął się jednak komplikować. Ceny kawy wróciły w pobliże 350 centów za funt, a 6 lipca rynek zanotował skok przekraczający 15 proc. To jeden z najmocniejszych jednodniowych ruchów od 2000 r. Tak gwałtowne zmiany rzadko zostają wyłącznie na giełdzie, bo palarnie, dystrybutorzy i kawiarnie muszą kalkulować zakupy z wyprzedzeniem.
Najważniejsze dla klienta jest opóźnienie między rynkiem surowca a paragonem. Cena ziaren nie zmienia ceny paczki kawy z dnia na dzień, ale wpływa na kolejne kontrakty, promocje i marże. Jeżeli wysokie poziomy utrzymają się dłużej, droższe zakupy hurtowe stopniowo przejdą do sklepów.
Pogoda w Minas Gerais uderzyła w Arabikę
Brazylijski region Minas Gerais ma ogromne znaczenie dla światowej Arabiki. W czerwcu pojawiły się tam ulewne deszcze, a w czwartym tygodniu miesiąca opady były niemal 2000 proc. wyższe od historycznej normy dla tego okresu. To nie tylko mokra pogoda w czasie zbiorów. To problem logistyczny, jakościowy i kosztowy naraz.
Gdy pola są rozmoknięte, maszyny nie mogą normalnie wjechać do pracy. Zbiory się opóźniają, część owoców dłużej pozostaje na drzewach, a jakość ziaren może się pogorszyć. Dla plantatorów oznacza to większe ryzyko strat, a dla kupujących większą niepewność co do wolumenu kawy dobrej jakości.
Po ulewach przyszło szybkie wypogodzenie i suchy początek lipca. Tak zmienne warunki są dla kawowców wyjątkowo niekorzystne. Roślina potrzebuje stabilnego rytmu wilgoci i temperatury, a gwałtowne przejścia między nadmiarem wody a suszą mogą obciążać nie tylko obecny sezon, ale również kondycję drzewek przed kolejnymi zbiorami.
Wietnam dodaje presję na Robustę
Kawa to nie tylko Brazylia i Arabika. Wietnam jest kluczowy dla Robusty, używanej między innymi w kawach rozpuszczalnych, mieszankach espresso i tańszych produktach masowych. Tam plantatorzy mierzą się z suszą oraz wzrostem kosztów produkcji.
Szczególnie ważne są paliwa, nawozy i koszty pracy. Wzrosty sięgające około 30 proc. przy części nakładów i ponad 30 proc. przy kosztach pracy rok do roku zmieniają kalkulację producentów. Nawet jeżeli plon jest dostępny, droższe zebranie, transport i przygotowanie ziaren podnosi cenę, poniżej której rolnicy niechętnie sprzedają.
Dla konsumentów oznacza to, że presja cenowa może objąć różne segmenty rynku. Droższa Arabika wpływa na kawy jakościowe i palarnie specialty, a droższa Robusta na mieszanki popularne, kawę rozpuszczalną i produkty marek własnych. To utrudnia ucieczkę w prostą zamianę jednej paczki na drugą.
Ryzyko pogodowe nie kończy się na jednym sezonie
Rynek kawy reaguje nerwowo, bo pogoda potrafi zmienić bilans podaży bardzo szybko. Przywoływane prognozy dotyczące zjawiska typu Super El Niño wskazują na podwyższone ryzyko ekstremalnych warunków, które mogłyby zaszkodzić kwitnieniu drzewek kawowych. To istotne, bo dzisiejsza pogoda wpływa nie tylko na aktualny zbiór, lecz także na przyszły potencjał plantacji.
Kawa jest uprawą wrażliwą. Zbyt dużo deszczu utrudnia zbiór i pogarsza jakość, zbyt mało osłabia rośliny, a skrajne temperatury zakłócają kwitnienie. Gdy te zjawiska nakładają się na siebie w najważniejszych krajach produkcyjnych, rynek szybko wycenia ryzyko niedoboru lub gorszej jakości.
To tłumaczy, dlaczego ceny potrafią skoczyć jeszcze zanim klient zobaczy realny brak kawy w sklepie. Giełda dyskontuje oczekiwania. Jeżeli importerzy obawiają się słabszej podaży za kilka miesięcy, zabezpieczają zakupy wcześniej, a to samo w sobie może dodatkowo podbijać ceny.
Sklepy i kawiarnie mają kilka amortyzatorów
Nie każda zwyżka surowca natychmiast trafia do klienta. Duże sieci mają kontrakty, zapasy, promocje ustalane z wyprzedzeniem i możliwość czasowego obniżenia marży. Palarnie mogą mieszać ziarna z różnych kierunków, zmieniać gramaturę opakowań albo ograniczać promocje zamiast podnosić cenę bazową.
Kawiarnie patrzą szerzej niż tylko na ziarno. W cenie filiżanki są czynsz, energia, wynagrodzenia, mleko, kubki, podatki i strata wynikająca z niewykorzystanego surowca. Droższa kawa jest więc jednym z kilku kosztów, ale w połączeniu z droższą pracą i energią może przesunąć cenniki szybciej, niż w sklepach detalicznych.
Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz stopniowego przechodzenia kosztów na klientów. Część firm podniesie ceny wybranych produktów, część ograniczy promocje, a część zmniejszy różnicę między tańszymi i droższymi mieszankami. Klient może więc nie zobaczyć jednego gwałtownego skoku, ale serię mniejszych zmian.
Kakao pokazuje, że presja jest szersza
Podwyżkowe ryzyko nie dotyczy wyłącznie kawy. Kakao również wróciło do mocnych wzrostów po wcześniejszym spadku. Po kwietniowym zejściu w okolice 3 tys. dolarów za tonę ceny na przełomie czerwca i lipca skoczyły do około 5,7 tys. dolarów za tonę.
Powód jest podobny: pogoda i problemy w produkcji. Ulewne deszcze w Afryce Zachodniej utrudniały transport, podtapiały drogi i sprzyjały chorobom drzew. Dla producentów słodyczy to kolejny sygnał, że koszty surowców rolnych pozostają niestabilne.
Dla konsumenta kawa i kakao często spotykają się w tym samym koszyku: filiżanka napoju, czekolada, deser, ciasto albo napój mleczny. Jeżeli oba surowce drożeją równolegle, kawiarnie i sklepy mają mniejsze pole do ukrywania podwyżek w marży.
Co może zrobić konsument
Najbardziej praktyczne jest obserwowanie ceny za kilogram, a nie samej ceny opakowania. Producenci mogą zmieniać gramaturę, przez co paczka wygląda podobnie, ale realnie kosztuje więcej. Porównanie ceny jednostkowej pozwala szybciej wychwycić podwyżkę ukrytą w mniejszym opakowaniu.
Druga rzecz to rozsądne zakupy na zapas. Kawa dobrze przechowywana zachowuje jakość przez pewien czas, ale nadmierne magazynowanie nie ma sensu, zwłaszcza przy kawach mielonych i delikatniejszych ziarnach. Lepszym rozwiązaniem jest kupowanie kilku opakowań w promocji i trzymanie ich szczelnie zamkniętych w suchym miejscu.
Trzecia kwestia to wybór produktu. Ceny najmocniej mogą różnić się między kawą specialty, markami premium, mieszankami do espresso, kawą rozpuszczalną i markami własnymi. Przy dużej zmienności rynku warto testować alternatywy, ale nie zakładać, że każda tańsza kawa pozostanie tania przez dłuższy czas.
Wniosek
Rynek kawy wrócił do trybu pogodowej niepewności. Brazylijskie ulewy, późniejsza susza, problemy w Wietnamie i rosnące koszty produkcji tworzą mieszankę, która może zakończyć chwilową ulgę po wcześniejszych spadkach cen.
Dla klientów oznacza to konieczność uważniejszego patrzenia na promocje, gramaturę i ceny jednostkowe. Dla palarni, sklepów i kawiarni - potrzebę ostrożnego planowania zakupów. Kawa nie musi drożeć wszędzie naraz, ale presja na cenniki znów jest wyraźna.
Źródła i weryfikacja
- Interia
- Fakt
- XTB

