Jarosław Kaczyński ogłosił współpracę z Markiem Wochem w sprawie wspólnego wystąpienia prawicy w wyborach do Senatu. Szczegóły paktu nie są jeszcze przesądzone.
Prezes PiS nie przesądził jednak szczegółów. W grze ma być bezpośredni sojusz albo komitet społeczny, który zainicjowałby wspólne działanie. To ważne, bo na razie mamy polityczną deklarację kierunku, a nie gotową umowę wyborczą z listą kandydatów i zasadami podziału okręgów.
Senat wybierany jest w jednomandatowych okręgach, więc rozbicie głosów po jednej stronie sceny politycznej może być bardziej kosztowne niż w wyborach do Sejmu. Właśnie dlatego PiS szuka formuły, która ograniczy konkurencję między prawicowymi kandydatami.
To lekcja z poprzednich kampanii: nawet niewielka liczba
To lekcja z poprzednich kampanii: nawet niewielka liczba głosów zabrana przez osobnego kandydata może przesądzić o wyniku w okręgu. Z tej perspektywy porozumienie z mniejszym środowiskiem może mieć znaczenie większe organizacyjnie niż sondażowo.
Marek Woch w wyborach prezydenckich w 2025 r. uzyskał 0,09 proc. głosów, co było najsłabszym wynikiem w stawce kandydatów. Sam ten rezultat nie czyni z niego silnego partnera ogólnopolskiego.
Jego znaczenie polega raczej na tym, że Bezpartyjni Samorządowcy próbują budować sieć lokalnych struktur i kandydatów. W wyborach senackich lokalne kontakty, rozpoznawalność w terenie i zdolność wystawiania ludzi mogą być ważniejsze niż osobisty wynik lidera w wyborach prezydenckich.
Kaczyński mówi o potrzebie jedności prawicy, ale praktyczne ułożenie takiego porozumienia będzie trudne. Po prawej stronie są PiS, Konfederacja, środowisko Grzegorza Brauna, Bezpartyjni Samorządowcy i lokalne grupy, które nie zawsze mają wspólne interesy.
Na co uważać?
Im szerszy pakt, tym większe ryzyko sporów o kandydatów, szyld i wiarygodność. Dla PiS zbyt egzotyczny sojusz może odstraszać umiarkowanych wyborców, a dla mniejszych środowisk zbyt bliska współpraca z PiS może oznaczać utratę własnej tożsamości.
Woch zapowiada, że Bezpartyjni Samorządowcy są przygotowani także do samodzielnego startu w wyborach do Sejmu. To pokazuje, że ewentualny pakt senacki nie musi oznaczać pełnego podporządkowania się PiS w całej kampanii parlamentarnej.
Dla mniejszych ugrupowań Senat może być polem współpracy, a Sejm polem budowania własnej marki. Taka konstrukcja jest politycznie wygodna, ale może być trudna do wyjaśnienia wyborcom, którzy oczekują prostego komunikatu: razem albo osobno.
Ogłoszenie współpracy PiS z Markiem Wochem należy czytać przede wszystkim jako próbę uporządkowania prawicowej arytmetyki w wyborach do Senatu, a nie jako wielki przełom programowy. Woch nie wnosi masowego poparcia osobistego, ale może oferować lokalne struktury i możliwość ograniczenia rozproszenia głosów. Prawdziwym testem będzie dopiero to, czy PiS zdoła zamienić deklarację jedności w realny podział okręgów, wspólnych kandydatów i pakt, który nie rozpadnie się przy pierwszym sporze o miejsca na listach.
Źródła
Onet
Onet
Państwowa Komisja Wyborcza
Rzeczpospolita

