Spis treści
- W tych branżach działa ponad jedna trzecia spółek z ukraińskim kapitałem funkcjonujących w Polsce.
- To nie jest przypadek
- Zmiana jest widoczna nie tylko w spółkach
- Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego, cytowani przez Rzeczpospolitą, wskazują że polski rynek dobrze dostosował się do napływu uchodźców z Ukrainy.
- Najważniejsze pytania brzmią:
- To może być korzystne dla polskiej gospodarki, jeżeli , jeżeli za firmami pójdą:
- Rozwój ukraińskich firm w Polsce nie jest tylko tematem gospodarczym.
Ukraińcy są dziś najliczniejszą grupą zagranicznych przedsiębiorców w Polsce. Według danych przywołanych przez Infor za „Rzeczpospolitą”, w kraju działa prawie 27 tys. spółek z ukraińskim kapitałem, a ich udział wśród wszystkich spółek z kapitałem zagranicznym sięga prawie 28 proc.
To nie jest już wyłącznie historia uchodźców wojennych szukających bezpieczeństwa po rosyjskiej agresji. Coraz częściej jest to także opowieść o przedsiębiorcach, którzy potraktowali Polskę jako miejsce odbudowy biznesu, wejścia na rynek Unii Europejskiej i dalszej ekspansji.
Kluczowe pytanie brzmi więc nie: czy ukraińskie firmy „zalewają” Polskę, ale czy państwo i rynek potrafią mądrze wykorzystać ten potencjał.
- budownictwie,
- handlu hurtowym,
- transporcie.
W tych branżach działa ponad jedna trzecia spółek z ukraińskim kapitałem funkcjonujących w Polsce.
To ważny sygnał. Nie mówimy o abstrakcyjnych statystykach, ale o sektorach, które bezpośrednio wpływają na codzienne funkcjonowanie gospodarki: budowę mieszkań, logistykę, dostawy, handel i usługi dla firm.
Ukraińska przedsiębiorczość nie rozwija się obok polskiej gospodarki. Ona coraz mocniej staje się jej częścią.
Według informacji przywołanych przez Infor, ponad połowa spółek z ukraińskim kapitałem rozpoczęła działalność po lutym 2022 roku, czyli po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę.
To nie jest przypadek
Wojna wymusiła na wielu przedsiębiorcach decyzje, których w normalnych warunkach być może nigdy by nie podjęli. Część firm przenosiła działalność do Polski, część zakładała tu nowe podmioty, a część traktowała polski rynek jako bezpieczniejszą bazę do obsługi klientów w Europie.
Ten proces ma kilka wymiarów:
- bezpieczeństwo prowadzenia działalności,
- dostęp do rynku Unii Europejskiej,
- bliskość geograficzna i kulturowa,
- obecność dużej społeczności ukraińskiej w Polsce,
- możliwość korzystania z polskiej infrastruktury prawnej, finansowej i logistycznej.
Nie chodzi więc tylko o migrację ludzi. Chodzi także o migrację kapitału, kompetencji i sieci biznesowych.
Zmiana jest widoczna nie tylko w spółkach
Według danych wskazanych w artykule Inforu, w latach 2022–2025 powstało około 109,1 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych założonych przez obywateli Ukrainy.
Duże znaczenie miała tu specustawa, która po wybuchu wojny umożliwiła uchodźcom z Ukrainy łatwiejszy dostęp do rynku pracy oraz prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej.
Najmocniej wyróżnia się budownictwo. To branża, w której ukraińscy przedsiębiorcy są obecni zarówno jako spółki, jak i jako jednoosobowe firmy.
Dla polskiego rynku ma to praktyczne znaczenie. Budownictwo od lat zmaga się z problemem dostępności pracowników, rosnącymi kosztami i presją terminów. Ukraińskie firmy często nie wypierają polskich podmiotów, lecz wypełniają luki, których krajowy rynek nie był w stanie szybko domknąć.
Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego, cytowani przez Rzeczpospolitą, wskazują że polski rynek dobrze dostosował się do napływu uchodźców z Ukrainy.
Nie potwierdziły się obawy, że ich obecność automatycznie doprowadzi do wzrostu bezrobocia albo spadku płac.
Podobnie można spojrzeć na firmy. Ukraińscy przedsiębiorcy często uzupełniają polski rynek, a nie tylko konkurują z krajowymi podmiotami.
Ale to nie oznacza, że państwo może zostawić ten proces samemu sobie.
Najważniejsze pytania brzmią:
- czy wszystkie firmy działają na równych zasadach podatkowych i prawnych?
- czy administracja potrafi skutecznie obsługiwać przedsiębiorców zagranicznych?
- czy polskie instytucje wspierają legalny biznes, a jednocześnie eliminują szarą strefę?
- czy lokalne firmy mają uczciwe warunki konkurencji?
- czy państwo wykorzystuje ten trend do wzmacniania gospodarki, eksportu i inwestycji?
Jeżeli integracja ukraińskiego biznesu ma być sukcesem, musi opierać się na jasnych regułach, kontroli i przewidywalności.
Najciekawszy wniosek z tych danych dotyczy przyszłości. Dla części ukraińskich firm Polska nie jest już tylko krajem schronienia. Staje się bazą do dalszego rozwoju.
To może być korzystne dla polskiej gospodarki, jeżeli , jeżeli za firmami pójdą:
- miejsca pracy,
- podatki,
- inwestycje,
- transfer kompetencji,
- nowe kontakty handlowe,
- eksport usług i produktów.
Polska może na tym zyskać, ale pod jednym warunkiem: musi patrzeć na ten proces strategicznie, a nie wyłącznie emocjonalnie.
Hasło o „zalewaniu rynku” upraszcza rzeczywistość. Dane pokazują coś bardziej złożonego: po 2022 roku Polska stała się jednym z głównych miejsc, w których ukraińska przedsiębiorczość próbuje przetrwać, odbudować się i wejść na nowe rynki.
Rozwój ukraińskich firm w Polsce nie jest tylko tematem gospodarczym.
To test dla instytucji publicznych, systemu podatkowego, rynku pracy i polityki migracyjnej.
Państwo powinno pilnować uczciwej konkurencji, ale nie może traktować przedsiębiorczości cudzoziemców jak zagrożenia z definicji. Jeżeli firmy działają legalnie, płacą podatki i tworzą miejsca pracy, stają się częścią gospodarki.
Największym błędem byłoby sprowadzenie tego zjawiska do prostego konfliktu: „polskie firmy kontra ukraińskie firmy”. Prawdziwe pytanie brzmi, czy Polska potrafi zbudować system, w którym napływ przedsiębiorczości wzmacnia rynek, zamiast tworzyć chaos i nierówne reguły gry.
Bo w centrum tej sprawy nie stoją narodowościowe etykiety. Stoi pytanie o to, czy państwo umie zarządzać zmianą, która już się wydarzyła.

