Sejm ma zająć się prezydenckim wetem do ustawy o rynku kryptoaktywów na najbliższym posiedzeniu. Sprawa wraca po politycznej presji związanej ze śledztwem dotyczącym Zondacrypto i po zapowiedzi premiera, że większość spróbuje jeszcze raz odblokować regulacje. Stawką jest nie tylko spór o jedną ustawę, ale też to, czy Polska będzie miała pełne krajowe narzędzia do egzekwowania unijnych zasad MiCA.
Polityczny ruch po aferze
Zapowiedź głosowania oznacza, że temat kryptoaktywów wraca z poziomu branżowej regulacji na sam środek polityki. Premier chce, aby Sejm ponownie rozpatrzył weto prezydenta do ustawy uchwalonej w maju. Marszałek Sejmu zapowiedział zajęcie się sprawą na najbliższym posiedzeniu, więc decyzja nie będzie już wyłącznie zapowiedzią konferencyjną.
Tłem jest śledztwo dotyczące Zondacrypto oraz pytania o związki rynku kryptowalut z polityką, finansowaniem środowisk publicznych i ochroną klientów. To zmienia język debaty. Argument o innowacyjności rynku musi dziś konkurować z pytaniem, kto odpowiada za bezpieczeństwo pieniędzy użytkowników, gdy platforma staje się przedmiotem postępowań i zawiadomień.
Wysoki próg w Sejmie
Przełamanie weta prezydenta wymaga większości trzech piątych głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. To znacznie więcej niż zwykła większość potrzebna do uchwalenia ustawy. Jeżeli w głosowaniu bierze udział pełny skład Sejmu, granica znajduje się na poziomie 276 głosów.
Majowe głosowanie pokazało skalę problemu. Za ustawą było 241 posłów, przeciw 200, nikt się nie wstrzymał. Taki wynik wystarczył do uchwalenia przepisów, ale nie wystarczy do odrzucenia prezydenckiego sprzeciwu. Rządzący muszą więc zdobyć dodatkowe głosy albo zaakceptować, że ustawa pozostanie zablokowana.
Znaczenie będą miały nie tylko deklaracje klubów, ale też frekwencja i dyscyplina. Przy głosowaniu nad wetem pojedyncze nieobecności mogą zmienić arytmetykę, jednak nie zastąpią szerszego porozumienia. Koalicja potrzebuje politycznego argumentu, który przekona choć część posłów spoza własnego obozu.
Co ma uporządkować ustawa
Regulacja rynku kryptoaktywów ma zapewnić stosowanie unijnych zasad MiCA w Polsce. Chodzi o wskazanie krajowego organu nadzoru, trybów postępowań, zasad finansowania kontroli, sankcji oraz procedur wobec podmiotów działających bez zezwolenia. Bez takich przepisów unijne ramy są obecne, ale krajowe egzekwowanie pozostaje mniej przejrzyste.
W praktyce ustawa ma znaczenie dla giełd, kantorów, emitentów tokenów, firm technologicznych, inwestorów indywidualnych i służb państwowych. Rynek krypto działa szybko, transgranicznie i często poza klasyczną infrastrukturą finansową. Dlatego spór nie dotyczy samego istnienia kryptowalut, lecz tego, czy państwo potrafi rozdzielić legalny biznes od oszustwa, manipulacji i prania pieniędzy.
Dlaczego Zondacrypto zmieniło temperaturę sporu
Sprawa Zondacrypto podniosła koszt polityczny dalszego przeciągania decyzji. Kiedy śledztwo obejmuje podejrzenia oszustwa, prania pieniędzy, tysiące zawiadomień i analizę dużych zbiorów danych, regulacja przestaje być abstrakcyjną rozmową o nowej technologii. Staje się pytaniem o to, czy klient ma realną ścieżkę ochrony.
Nie oznacza to, że jedna afera powinna automatycznie przesądzać o kształcie całego prawa. Może jednak pokazać luki, które wcześniej łatwo było opisywać jako problem przyszłości. Dla użytkownika platformy liczy się nie debata o definicjach, lecz możliwość sprawdzenia statusu firmy, zasad przechowywania aktywów, procedury reklamacyjnej i organu, który może zareagować.
Argumenty prezydenta i branży
Prezydent, odmawiając podpisu, wskazywał na ryzyko nadmiernej regulacji, koszty dla firm, wątpliwości dotyczące blokowania domen i rachunków oraz niewystarczające uwzględnienie propozycji Pałacu Prezydenckiego. To argumenty, których nie da się sprowadzić wyłącznie do polityki. Przy tak młodym rynku źle zaprojektowane przepisy mogą wypchnąć część legalnej działalności poza Polskę.
Z drugiej strony brak krajowej ustawy też ma koszt. Firmy zarejestrowane w Polsce potrzebują jasnych reguł, aby ubiegać się o zezwolenia, planować działalność i korzystać z paszportowania usług w Unii Europejskiej. Klienci potrzebują informacji, a nadzorca narzędzi. Jeżeli ustawa ma przejść, musi lepiej pokazać proporcję między ochroną a ciężarem regulacyjnym.
Skutki dla klientów
Dla klientów najważniejsza jest przejrzystość. Platforma oferująca usługi związane z kryptoaktywami powinna jasno opisywać ryzyko, zasady wypłat, sposób przechowywania środków, procedurę skargową i status regulacyjny. Materiały promocyjne nie mogą zastępować informacji o tym, że wartość tokenów może gwałtownie spadać, a odzyskanie pieniędzy po nadużyciu bywa trudne.
Regulacja nie zamieni kryptowalut w produkt pozbawiony ryzyka. Może jednak ograniczyć sytuacje, w których klient wpłaca pieniądze do podmiotu trudnego do zweryfikowania, a o problemie dowiaduje się dopiero przy zablokowanej wypłacie. W branży opartej na cyfrowym zaufaniu instytucjonalna odpowiedzialność jest równie ważna jak technologia. Do czasu rozstrzygnięcia sporu użytkownicy powinni zachować szczególną ostrożność przy nowych platformach, ofertach wysokiego zysku i pośrednikach obiecujących odzyskanie utraconych środków. Afera wokół dużej marki zwykle uruchamia także wtórne oszustwa: fałszywe kancelarie, podszywanie się pod urzędy oraz propozycje pomocy za opłatą z góry.
Skutki dla firm
Dla legalnych firm głosowanie nad wetem jest sygnałem, że regulacyjna niepewność może szybko się skończyć albo przeciągnąć na kolejne miesiące. Przygotowanie procedur zgodności, dokumentacji, obsługi skarg, zarządzania ryzykiem i komunikacji z klientami nie powinno czekać na ostatni moment. Rynek europejski i tak zmierza w stronę większej kontroli.
Najbardziej wrażliwe będą mniejsze podmioty. Jeżeli koszty nadzoru, opłaty i obowiązki zostaną ustawione pod największe platformy, część firm może zrezygnować z Polski. Jeżeli przepisy będą zbyt miękkie, kolejne afery uderzą również w uczciwych przedsiębiorców. Sensowna regulacja musi rozróżniać skalę działalności, ryzyko produktu i zachowanie podmiotu. Firmy powinny więc przygotować dwa scenariusze: szybkie wejście ustawy po przełamaniu weta oraz dalsze działanie w warunkach krajowej luki wykonawczej. W obu przypadkach opłaca się uporządkować rejestry klientów, procedury przeciwdziałania praniu pieniędzy, dokumentację marketingową i komunikację o ryzyku. To prace, które będą potrzebne niezależnie od politycznego wyniku głosowania.
Wniosek
Głosowanie nad wetem będzie testem nie tylko dla prezydenta i rządu, ale też dla całego Sejmu. Ustawa o kryptoaktywach nie powinna być ani pretekstem do politycznej demonstracji, ani prezentem dla branży bez odpowiedzialności. Potrzebne są przepisy, które dadzą klientom ochronę, firmom przewidywalność, a państwu narzędzia nadzoru. Jeżeli zabraknie większości trzech piątych, rynek zostanie z tą samą niepewnością, tylko po jeszcze ostrzejszej politycznej awanturze. To byłby najgorszy wariant dla użytkowników, którzy potrzebują jasnych reguł teraz.
Źródła i weryfikacja
- Fakt
- GazetaPrawna.pl
- Ministerstwo Finansów

